menu

Rytm koloru i hałas harmonii

O wystawie SAINER. KOL∞R pisze Aleksandra Dudek
Przemysław Blejzyk (Sainer), fot. Aleksandra Mac

Przemysław Blejzyk, znany jako Sainer, to artysta kojarzony w Polsce głównie ze sztuką miejską, tymczasem o muralach w Muzeum Narodowym w Gdańsku nie dowiemy się wiele. Dla szerokiego grona odbiorców jego dotychczasowej twórczości, którą można zobaczyć w wielu przestrzeniach miejskich – od jego rodzinnej Łodzi przez największe miasta na całym świecie, wystawa SAINER. KOL∞R może być ciekawym spojrzeniem na ewolucję tego twórcy – pisze Aleksandra Dudek.

Na gdańskiej ekspozycji w Oddziale Sztuki Nowoczesnej w Pałacu Opatów w Oliwie znajdują się dobrane przez kuratorkę Agatę Abramowicz i artystę prace z ostatniej dekady, mające pokazać ewolucję stylu Sainera. Wczesną malarską twórczość Blejzyka można było zaliczyć do realizmu magicznego – stylu łączącego rzeczywistość z elementami onirycznymi i surrealistycznymi. Najstarsze płótno, które znalazło się na wystawie – Waiting for Yesterday (z 2015 roku) to wielkoformatowa praca z kobietą i mężczyzną na tle wiejskiej chaty. Postaci wydają się być tu zupełnie odcięte od znajdującej się za nimi przestrzeni. Ostre, sceniczne światło, padające na sportretowanych, kontrastuje z atmosferycznym półmrokiem podwórka, sprawiając wrażenie, że bohaterowie obrazu nie mają pojęcia o znajdującym się za nimi budynku.

Przemysław Blejzyk (Sainer), Waiting for yesterday, 250×180 cm, 2015

Prace namalowane w kolejnych latach pokazują zgoła inne podejście Sainera do postaci. Prezentują osoby w bliższej relacji z otoczeniem chociażby siedzące na trawie w towarzystwie wiejskich zwierząt. Zmienia się również sposób, w jaki Blejzyk operuje światłem. Artysta stara się uchwycić przemijające promienie słoneczne, dzięki czemu na jednym obrazie mogą być widoczne symultanicznie różne pory dnia, jak w przypadku płótna Sisters z 2021. Portrety przestają być aż tak wycyzelowane, a coraz więcej elementów kompozycji jest zsyntetyzowanych – budynki, wzgórza, drzewa i kwiaty kładzione są na obraz płaskimi plamami barwnymi, układając się w abstrakcyjne kompozycje.

Moment zwrotu w twórczości Blejzyka nastąpił w 2016 roku. Jednocześnie sięgnął do wspomnień z dzieciństwa, wakacji spędzanych na wsi u rodziny oraz do okresu studiów, podczas których wyjeżdżał na plenery malarskie. Przez wiele lat krajobraz nie był w żadnym stopniu w obszarze zainteresowań Sainera; tym, co przyciągnęło go do powrotu do studiowania natury, były relacje świetlne. W 2017 roku wielokrotnie malował pejzaże nawiązujące do tradycji polskiego koloryzmu, w tym twórczości artystów takich jak Piotr Potworowski, którego niemal abstrakcyjny dyptyk Wisła w Kazimierzu znalazł się w salach wystawowych obok prac Blejzyka.

Przemysław Blejzyk (Sainer), Dwie Kudowy, 180×220 cm, 2019

Interesującą decyzją twórców wystawy jest umieszczenie zaledwie jednej pracy Sainera w otwierającej ekspozycję sali, co więcej, dzieło to zostało wykonane cyfrowo. Kuratorka oraz artysta dobrali prace z kolekcji Muzeum Narodowego w Gdańsku, które silnie zainspirowały zwrot Sainera w kierunku tematu krajobrazu. Obok wspomnianego Potworowskiego w pierwszym pomieszczeniu wystawy znalazły się: martwa natura Artura Nachta-Samborskiego oraz obrazy mistrza pejzażu Jana Stanisławskiego – pierwszego profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, który zerwał z klasycznymi metodami malarstwa i zabrał studentów w plener.

Ciekawie prezentuje się też koncept poświęcenia całej sali na ekspozycję kartek ze szkicownika datowanego na lata 2014-2018. Przed oczami odbiorców znalazła się niemalże wiwisekcja rozwoju artysty – śledząc chronologiczny układ stron możemy zauważyć stopniowe odejście od zakorzenionych w popkulturze motywów do bardziej intymnych portretów, a na końcowych kartach przede wszystkim niewielkich szkiców pejzażu.

Wraz z powrotem do malowania krajobrazu, w dość zaskakujący w tym kontekście sposób, Blejzyk zaczął eksplorować mechanizmy otaczające nas dzisiaj, takie jak nieustanna wielość dochodzących do nas obrazów czy jednoczesne odbieranie rzeczywistości realnej i wirtualnej. Jak wyjaśnia artysta, obcowanie z kilkoma przekazami na raz przestało być dla współczesnych ludzi czymś nietypowym, a tę myśl próbuje zwizualizować poprzez połączenie różnych scen w ramach jednej kompozycji. Monumentalne A Day in the Countryside z 2022 roku, jedno z kluczowych dzieł wystawy, składa się z dwudziestu jeden połączonych ze sobą drewnianych paneli, na których śledzimy wizerunki polskiej prowincji, będące jednocześnie wspomnieniami artysty z dzieciństwa. Zaskakuje spokój bijący z obrazu, mimo użytych przez Sainera mocnych barw i odcieni neonowych. Stosowanie zabiegu formalnego, takiego jak dodanie obrazów w obrazie (malutkich kwadratów przywodzących na myśl vlepki), wyzwala chęć poszukiwania kolejnych warstw znaczeniowych i zanurzenia się w przedstawionym w dziele świecie, niemal bez poczucia upływu czasu.

Dzięki obecności w przestrzeni ekspozycji różnych przedstawień (portretów czy pejzaży) uwidacznia się prawdziwy temat tej wystawy: kolor, będący wiodącym zagadnieniem twórczości Blejzyka. Podążając za jedną barwą możemy meandrować między obrazami, przeczesując powierzchnie i głębie, plamy i linie, które układają się we wciągającą melodię. Największe płótno na wystawie łączy ze sobą kluczowe motywy i techniki artystyczne, w których działa Sainer – portret, rysunek, pejzaż oraz elementy abstrakcyjne. Ambient to jedno z tych dzieł, które pozornie przeczą idei harmonii, tymczasem obcując z nim można dostrzec, że to jedynie kolor jest w stanie połączyć kompozycję w całość. Praca ta samym tytułem podaje nam istotny aspekt twórczości Blejzyka jakim jest muzyka oraz harmonia.

Przemysław Blejzyk (Sainer), A Day in the Countryside, 270x780cm

W swoich artystycznych poszukiwaniach Sainer bada, czy obserwowaną przez nas rzeczywistość można sprowadzić do pikseli – najmniejszych jednostek obrazu cyfrowego, kolorowych kwadratów. Wystawa prowadzi nas też do najnowszych gestów artystycznych Blejzyka, we współpracy z Ksawerym Kirklewskim i kompozytorem Danielem Szlajndą, które przełamują tradycyjne media malarskie i wkraczają w obszar technologii nowej generacji.

W historycznym wnętrzu Pałacu Opatów, z widokiem na park Oliwski, dostaliśmy możliwość doświadczenia wspomnianej złożoności źródeł wizualnych. Odbiorcy, kierując urządzenie mobilne w stronę „kotwicy” (narzędzia wirtualnej rzeczywistości, powstałej we współpracy z Konradem Zamiarem), mogą zobaczyć odtworzony wirtualnie, zsyntezowany do poziomu powiększonych pikseli domek z ogrodem, zaś sama „kotwica” stanowi odrębną kompozycję abstrakcyjną.

Końcowa część wystawy – Harmonoise (2023) – to również swego rodzaju kulminacja tego projektu, w ramach której Sainer przenosi całe doświadczenie malarskie, rozwiązania formalne i poszukiwanie harmonii na nowy poziom – dzieła otwartego. Statyczna, abstrakcyjna kompozycja malarska przenika się z pozornie chaotyczną warstwą muzyczną i generowaną na bieżąco, nigdy niepowtarzającą się animacją – problematyzuje to relację odbiorcy z ruchem, dźwiękiem, ale przede wszystkim kolorem.

Przemysław Blejzyk (Sainer), Dom na podlasiu, 180×200 cm, 2019

Omawiając twórczość Blejzyka trudno pominąć jego dorobek w dziedzinie sztuki miejskiej. Duet artystyczny, Etam Cru, założony przez Sainera i Mateusza Gapskiego (Betza) – wówczas jeszcze studentów Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi – szybko zdobył uznanie w Polsce i za granicą. Blejzyk i Gapski wypracowali charakterystyczny styl, ich prace są dziś uważane za kultowe. Typowe dla tego środowiska współprace artystyczne również można zaliczyć do udanych – Sainer i Bezt wielokrotnie mieli okazję pracować ze znanymi twórcami z branży, jak chociażby Sebastiánem Velasco czy nieżyjącym już wybitnym polskim twórcą, Robertem Prochem – Tone. Gdy styl Etam Cru zaczął być szeroko naśladowany, Blejzyk zdecydował się na eksplorację nowych tematów i form, a efekty jego poszukiwań możemy obejrzeć na gdańskiej wystawie.

Wspomniana ewolucja stylu i tematyki jest równie widoczna w muralach. Przed 2015 rokiem obrazy wielkoformatowe Sainera to kompozycje bez tła; dopiero w kolejnych latach drugi i trzeci plan stają się istotną częścią obrazu, aż w końcu krajobraz staje się pełnoprawnym tematem. Coraz częściej z malowideł Sainera znikają także postaci – dyptyk z Monachium przedstawia po jednej stronie portret mężczyzny, a po drugiej – dopełniający go pejzaż, który sam w sobie jest harmonijną kompozycją. W kolejnym muralu wykonanym w Ostendzie Blejzyk rezygnuje ze „sztafażu” zupełnie, pozostawiając nas z niezwykle klimatycznym widokiem Podkarpacia.

Czy wystawa w Muzeum Narodowym w Gdańsku nawiązuje do ubran-artowej działalności Sainera, zważywszy na utrzymujące się w trendach powstawanie murali w przestrzeniach miejskich? Nowe obrazy wielkoformatowe są coraz częściej tworzone z inicjatywy zarówno gmin, jak i instytucji państwowych, a także prywatnych firm, które w bardziej lub mniej oczywisty sposób mają być reklamą, wobec czego polskie miasta zalała fala malowideł różnej jakości. Jednocześnie trwa debata nad tym, czy murale powinny zostać zaliczone do dziedzictwa kulturowego, a zatem czy podlegają ochronie.

Przemysław Blejzyk (Sainer), Ola w Dusznikach, 120×90 cm, 2019

Oddolny ruch street artu jest niezmiennie żywy, zaś artyści ukrywający swoją tożsamość wkroczyli do oficjalnego świata sztuki: prace twórców trafiają do największych domów aukcyjnych w Polsce. Noriaki, autor charakterystycznego Watchera, został zaproszony przez urzędników do umieszczenia swej twórczości na jednym z semaforów świetlnych w rodzinnym mieście – Poznaniu. Wystawy związane z urban artem odbywały się w galeriach już wielokrotnie, ale obecnie nawet muzea narodowe zauważyły potencjał, który drzemie w tej dziedzinie. Sztuka miejska przyciąga bowiem młodych ludzi, głównie ze względu na swoją ikonografię zakorzenioną w kulturze popularnej, zapewniając łatwy dostęp, a wręcz nieuchronność spotkania z nią. Coraz częściej powstają muzea poświęcone wyłącznie tej dziedzinie sztuki. Urban Nation w Berlinie to jedna z instytucji zajmujących się zjawiskiem street i urban artu, która zdecydowała się na pokrywanie elewacji kamienicy muralem na mobilnych panelach, dzięki czemu co kilka lat proponuje wykonanie wielkoformatowej pracy innemu artyście. Warto podkreślić, że zostali tam docenieni liczni polscy twórcy – prezentowano prace m.in. Mariusza Warasa znanego jako M-City, czy też Marcina Wręgi – Sepego.

Czy zatem udałoby się wpleść wątek muralowy w gdańską wystawę? Jak podkreślają twórcy ekspozycji, Blejzyk nie został zaproszony do współpracy ze względu na swoje dokonania w dziedzinie murali, nie planowano też przy tej okazji żadnej interwencji w przestrzeń miejską Gdańska.

Wystawa SAINER. KOL∞R przyciągnęła do gdańskiej Oliwy tłumy odbiorców nie bez przyczyny, trzeba przyznać, że Muzeum Narodowe w Gdańsku dołożyło szczególnych starań, by główne wątki i problemy wystawy były czytelne dla publiczności.

Przemysław Blejzyk (Sainer), fot. Aleksandra Mac

Trudno było mi się rozstać z uczuciem porządku w chaosie plam i linii, a nawet pewną błogością, którą daje obcowanie z twórczością Blejzyka. Tym, którzy również chcą przedłużyć swoje doświadczenie z wystawą, polecam film „Kolorytm”, nakręcony podczas wystawy Sainera w Rouen w 2022 roku. Same sceny z filmu mają ogromny potencjał malarski, kadry Kuby Goździewicza mogłyby zostać przeniesione na płótna. Już pierwsze minuty filmu, nawet bez komentarza, dają nam szersze pojęcie nie tylko o tym, jak Sainer pracuje, ale także czego poszukuje.

 

Aleksandra Dudek – edukatorka i producentka kultury, absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Łódzkim. W latach 2016-2020 pracowała w Dziale Edukacji Muzeum Pałac Herbsta (oddział Muzeum Sztuki w Łodzi). Od 2021 roku realizuje doktorat w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych,w ramach którego bada związki street artu z muzeami oraz sposoby archiwizacji sztuki miejskiej.  Zawodowo związana z Fundacją Urban Forms, gdzie prowadzi warsztaty i spacery po łódzkich muralach, zajmuje się produkcją sztuki miejskiej i koordynuje projekty artystyczne.

Przemysław Blejzyk (Sainer), Ambient, 3,8×10 m

————————————–

Materiał promocyjny / Muzeum Narodowe w Gdańsku

Ten serwis korzysta z cookies Polityka prywatności