menu

Nie tylko człowiek, czyli relacje międzygatunkowe w mieście
Zimowy Przeplataniec

Prawo ekologiczne

Wszystkim nam jest znane pojęcie praw przyrody, zwanych także prawami natury. Przywołuje się je najczęściej w momentach, kiedy są łamane przez człowieka nierespektującego podmiotowości czy dobrostanu istot i bytów, które znajdują się obok niego – zwierząt, rzek, roślin, mokradeł, lasów.

 

W ramach ich ochrony podejmuje się starania dążące do zachowania, zrównoważonego użytkowania oraz odnawiania zasobów, tworów i składników przyrody, m.in. siedlisk, krajobrazu, zadrzewień, dziko występujących roślin, zwierząt i grzybów. Jak wiemy, bywa z tym różnie, podobnie jak z nadawaniem prawnego statusu bytom nie-ludzkim lub oddawania im głosu. Za jeden z nielicznych przykładów tego typu działań może służyć obowiązująca w Republice Ekwadoru konstytucja z 2008 roku, która w art. 10 głosi, że „Natura będzie podmiotem tych praw, które uznaje konstytucja”.

 

Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że prawa przyrody i ochrony środowiska to nie jedyny przykład rozmawiania o prawie i legislacji z perspektywy ekologicznej. Za sprawą Geoffreya Garvera i Cristiane Derani dowiedzieliśmy się o Ecological Law and Governance Association (ELGA), zajmującym się koncepcją prawa ekologicznego. Ale czym ono właściwie jest?

Fot. Maciej Krüger

 

Prawo ekologiczne to paradygmat oparty na przekonaniu o konieczności włączenia do systemu prawnego ograniczeń ekologicznych. Powstał w reakcji na obecny globalny kryzys ekologiczny i stanowi rewizję dotychczasowego systemu prawnego, w tym między innymi prawa ochrony środowiska, tak by przezwyciężyć obecną w nim dychotomię pomiędzy podejściem antropocentrycznym i ekocentrycznym. Prawo ekologiczne promuje przejście od kultury dominacji do kultury szacunku. Jego soczewka pomaga przyjrzeć się ekologii prawa, rozciągając ją na wszystkie aspekty naszego bycia w świecie – od prawa handlowego po regulacje dotyczące planowania przestrzennego czy rynku pracy.

 

Koncepcja ta jest z jednej strony otwierająca, bo holistyczna, z drugiej – bardzo wymagająca, bo bazując na ciągach przyczynowo-skutkowych i konkretnych przykładach, pokazuje, że jako jednostki i społeczeństwa nieustannie dokonujemy wyborów, które wpływają na środowisko. By ten wpływ był jak najmniejszy, nie wystarczy jedynie kompensata finansowa za zniszczenia ekologiczne (bo ile pieniędzy wart jest las, który rósł 10 milionów lat, a który został zniszczony przez ostatnie dekady?) czy prawna prewencja, która, jak wiemy, często jest obchodzona przez międzynarodowe korporacje. Prawo ekologiczne wymaga zmiany systemu wartości tak, aby zrozumieć rzeczywisty wpływ na planetę – jej społeczności i ekosferę, a także opierać nasze wybory oraz systemy gospodarcze na prawdziwej potrzebie, a nie na utylitarnych pragnieniach. A żeby tak się stało, musimy przeanalizować i podać w wątpliwość schemat korzystania ze światowych zasobów. Nie podpisywać niektórych umów handlowych. Nie tworzyć kopalni w niektórych rejonach. Przemyśleć nasz sposób pracy i rozrostu miast. Zrewidować się. Nietrudno zgadnąć, że perspektywy prawa ekologicznego zwyczajnie nie da się „zmieścić” w ramach dotychczasowych paradygmatów prawa i wspieranego przez prawo systemu neoliberalnego.

 

Jak więc prawo może służyć dobrostanowi wszystkich istot i planety? Jak te rozważania ukonkretnić? Właśnie o te kwestie Weronika Zalewska zapytała Geoffreya i Cristiane.

 

Cristiane Derani (profesorka na Uniwersytecie Federalnym Santa Catarina w Brazylii): Prawo jest jednym ze sposobów komunikowania problemów. Powinniśmy z perspektywy ekologicznej zastanowić się, co powinno się składać na nasze prawo do godnej przyszłości, również tej związanej z życiem w miastach. W tej reorganizacji sposobu myślenia nie chodzi przecież o to, żeby wszystkich mieszkańców miast przenieść na wieś, ale żeby przeformułować ideę życia miejskiego, opierając się na potencjale miasta – na możliwości gromadzenia nie tylko kapitału, ale przede wszystkim ludzi. W mieście możemy spotykać się z ludźmi, wymieniać się wiedzą i ćwiczyć wrażliwość.

 

Geoffrey Garver (doktor geografii i prawa, adiunkt na uniwersytetach McGilla oraz Concordia w Montrealu): Głęboko zakorzenione przepisy prawa, takie jak konstytucje, powinny sprzyjać wyjściu poza krótkoterminową perspektywę interesów politycznych. Niedawno ekwadorski Sąd Najwyższy odrzucił koncesję na wydobycie surowców w chronionym lesie Los Cedros, ponieważ zagrażałoby to prawom przyrody. Jest to przykład stosowania długoterminowych zasad moralnych i etyki ekologicznej w lokalnym kontekście. Może prawa przyrody wprowadzone w Ekwadorze nie są idealnym ani ostatecznym rozwiązaniem, ale jako narzędzie przejściowe robią wyraźną różnicę. Być może w kolejnych wyborach mieszkańcy tego państwa zagłosują na kogoś, kto będzie je realizował w całości.

 

Cała rozmowa na miastozdziczenie.pl

Fot. Maciej Krüger

 

Zajrzyjcie również na elgaworld.org i do książki autorstwa Geoffreya Garvera Ecological Law and the Planetary Crisis. A Legal Guide for Harmony on Earth.

 

Aleksandra Litorowicz – prezeska Fundacji Puszka, kulturoznawczyni, badaczka, współzałożycielka Szkoły Architektury Społeczności SAS. Badała m.in. warszawskie place i polskie murale.

 

Weronika Zalewska – artystka wizualna i poetka, zainteresowana m.in. perspektywami pozaludzkimi i tym, jak komunikować wyzwania współczesności, nie wyrywając sobie po drodze wszystkich włosów.

Ten serwis korzysta z cookies Polityka prywatności