menu

Wszyscy jesteśmy astronautami na statku kosmicznym zwanym Ziemia.
Architektura i klimat

Lądowanie Apolla 13, 1970, fot. NASA

Tak w swojej książce Operating Manual for Spaceship Earth wydanej w 1969 r. pisał Buckminster Fuller każąc nam się przyjrzeć naszej planecie jako miejscu o skończonych zasobach, które musi się samodzielnie utrzymać. Aby móc trwać, powinniśmy działać sustainable. Tutaj, wraz z pojęciem sustainable, chciałbym otworzyć nawias. Muszę bowiem wspomnieć o dwóch kwestiach: okrągłym i niejasnym pojęciu, które pojawia się w nowomowie, a mianowicie self-sustainable, a potem o pojęciu sustainable i jego polskim tłumaczeniu. Słowo sustainable znaczy: samodzielne, utrzymujące się, trwające. Natomiast self-sustainable oznaczać mogłoby ni mniej, ni więcej, tylko „samo-samodzielne”. Absurd. Albo i nie. Przecież co jakiś czas marketing zawłaszcza sobie kolejne pojęcia tylko po to, aby zwiększyć sprzedaż, wyzuwając je z treści. Jak już wspomniałem wcześniej na łamach NN6T, świetnie udało nam się pozbawić to słowo znaczenia i włączyć do słownika „zielonej ściemy”. Druga kwestia to tłumaczenie sustainable na „zrównoważony”, co jest dość niefortunne i nieporęczne. Pisze zresztą o tym Maciej Łuszczyk 1, proponując równocześnie sformułowanie „rozwój trwały”, co w myśl ekonomii cyrkularnej i ekonomii pączka (doughnut economy) 2 wydobywa pierwotne znaczenie słowa określone w raporcie Komisji Brundtland. Mimo to używanie go jako przymiotnika ciągle wydaje się niewygodne – być może wynika to z innego zakresu semantycznego słowa „trwały” i potrzeby jego rozszerzenia. Tutaj zamykam nawias i wracam do kwestii samodzielności, która w kontekście architektonicznym jest – a wcale nie musi być – przynajmniej w części, powiązana z miastem i jego infrastrukturą. 

Arcosanti, miasto zaprojektowane przez Paola Soleri, fot. Rosa Menkman

Pomysł życia off-the-grid powrócił w społeczeństwie zachodnim pod koniec lat czterdziestych, najpierw jako architektura tymczasowa, utopia, by potem przybrać trwalsze formy. Powrócił, bo przecież mieszkańcy przednowoczesnych miast i wsi zawsze żyli poza siecią infrastruktury. Off-the-grid w swoim znaczeniu pierwotnym odnosi się do sieci elektrycznej, niemniej można to pojęcie rozszerzyć na pozostałe: twardą i miękką infrastrukturę miasta. Pierwszą tworzą sieci kanalizacyjne, wodne, składowanie śmieci, transport zbiorowy, drugą zaś na przykład sieć towarzyska, rodzina czy dostęp do kultury. Jeśli rozważymy infrastrukturę techniczną z punktu widzenia regeneracji planety, zauważymy, że podłączenie do sieci sprzeciwia się idei regeneracji. Implikuje produkowanie czegoś poza miejscem konsumpcji, jego użycie gdzie indziej, a w konsekwencji odpady, które gdzieś będą składowane.

Wróćmy jednak do idei statku, o której pisze Fuller, a którą współcześnie kontynuują Michael Braungart i William McDonough, twórcy idei cradle to cradle (od kołyski do kołyski). Poproszeni przez NASA o zaprojektowanie mieszkalnej jednostki dla Marsa odpowiedzieli, trawestując Jacka Swigerta, członka misji kosmicznej Apollo 13: „Houston, we have a solution”. Zaproponowali, że zamiast projektować dla Marsa, zaprojektują dla Ziemi, bo to zadanie do tej pory nigdy nie zostało poprawnie rozwiązane. Wychodząc z założenia, że projektują dla Marsa, w więc mają znacznie ograniczone surowce i możliwości, a także infrastrukturę, proponują całkowicie nowe rozwiązanie. Powstał projekt Sustainability Base, który nie dość, że jest wyjątkowo wydajny – produkuje energię – to jednocześnie wykorzystuje naturalną wentylację i światło dzienne, działa zgodnie z porami roku, odpowiada na zmiany pogodowe w czasie rzeczywistym, używa materiałów, które pozytywnie wpływają na zdrowie człowieka, używa wody w obiegu ciągłym.

Przyjrzyjmy się jednak bliżej pojęciu „odpady”, które proponują zamienić na składniki odżywcze. Temat śmieci wydaje się coraz lepiej zbadany i znany. Ruch zero waste w Polsce działa prężnie. Znaczący nacisk prosumentów zmusił duże firmy do pewnych zmian, np. w kierunku ograniczenia ilości plastiku, wprowadzenia opakowań wielorazowych czy papierowych toreb. Ciągle jednak jest duże pole do zmiany. Jeśli zaś chodzi o ścieki, czyli odpady, to wydaje się, że jesteśmy dopiero na początku drogi, o ile w ogóle obraliśmy ten kierunek. Braungart i McDonough dali przykład takiego rozwiązania, kiedy zostali zatrudnieni przez firmę Ford do przeprojektowania fabryki nad rzeką Rouge. Jedno z rozwiązań zakładało oddawanie wody czystszej, niż została pobrana. Fabryka, której główną funkcją było produkowanie samochodów, stała się więc oczyszczalnią wody. Podobnie było ze szwajcarską fabryką tkanin Rohner, która mimo że spełniała lokalne wytyczne środowiskowe, to zanieczyszczała. Dlatego w procesie produkcji każdej nowej tkaniny wszystkie jego elementy zostały przeanalizowane, począwszy od przestrzeni produkcji poprzez pozbycie się trujących barwników i substancji chemicznych aż po pozyskiwanie materiałów. Cel został osiągnięty, woda, którą fabryka oddaje, jest czystsza od wody, którą pobiera, a ścinki używane są w pobliskiej plantacji truskawek. Pojęcia „ścieki” czy „szara woda” straciły rację bytu. Takie rozwiązania sugerują, że możliwe jest lokalne oczyszczanie, a przede wszystkim niezanieczyszczanie wody. Wymaga to zaprojektowania procesów przemysłowych w taki sposób, żeby nie używały materiałów toksycznych, a w kontekście projektu domu – produktów, które nie są biodegradowalne. Ponadto, jeśli chodzi o odłączenie od sieci, warto przyjrzeć się rozproszonemu systemowi ścieków DEWATS (akronim Decentralized Wastewater System). Rozproszenie polega na projektowaniu i budowaniu licznych, ale niewielkich oczyszczalni, które nie potrzebują rozbudowanego systemu kanalizacji. Podobnie jak w przypadku energii, gdzie coraz bardziej popularne systemy, które służą do monitorowania zużycia energii elektrycznej w czasie rzeczywistym oraz poprzez okresowe raporty (Home Energy Monitoring) i pozwalają znacznie obniżyć ilość energii, zaczynają powstawać urządzenia i oprogramowania do monitorowania szarej i czarnej wody. Podkreślić należy, że podobnie jak w ruchu zero waste, ważniejsze jest produkowanie mniejszej ilości, oszczędność.

Budowa tymczasowych rurociągów układanych na moście pontonowym, którymi po awarii w sierpniu 2020 r. ścieki transportowane są z części lewobrzeżnej Warszawy do Zakładu Oczyszczania Ścieków Majka, fot. http://www.mpwik.com.pl/

Inna kontynuacja myśli Fullera to earthships, czyli schronienia (shelter), oparte na projektowaniu pasywnym i materiałach z odzysku, które najczęściej nie są podłączone do sieci. Pomysł, który powstał w latach siedemdziesiątych, zakłada między innymi korzystanie z energii słonecznej do ogrzewania, wiatrowej do produkcji energii elektrycznej oraz pozyskiwanie i oczyszczanie wody na działce, produkcję pożywienia na potrzeby mieszkańców. Aby taki budynek był całkowicie samodzielny, wymaga jednak pewnych (sprzyjających) warunków środowiskowych. W szkicach i projektach Michaela Reynoldsa, architekta i pomysłodawcy, możemy znaleźć propozycję większej gęstości zabudowy – wiosek, a nie tylko pojedynczych budynków.  I to z pewnością jest największe wyzwanie – jak można zeskalować taki obiekt do potrzeb miast. Warto spojrzeć na Arcosanti, eksperymentalne miasteczko w Arizonie, którego budowa rozpoczęła się w latach siedemdziesiątych – miejsce, które wielu uważa za ikonę projektowania w zgodzie z naturą. Należy jednak lepiej mu się przyjrzeć i zobaczyć, czy tak jest na pewno. Paolo i Colly Soleri chcieli zbudować miejsce łączące ekologię i architekturę w myśl nowego pojęcia arcology. Jednakże wydaje się, że rozwiązania, które można uznać za pozytywne i działające w zgodzie z środowiskiem, nie równoważą cech negatywnych projektu. Mark English, amerykański architekt, w 2018 odwiedził Arcosanti i zwrócił uwagę, że Soleri nie odrobił lekcji z projektowania dla klimatu, że budynki nie są poprawnie zorientowane 3, sama działka znajduje się na środku pustyni, podczas gdy w tym klimacie tradycyjnie miasta lokalizowało się przy zbiornikach wodnych, że brakuje tam podstawowych rozwiązań pasywnych. Miasto nie jest podłączone do kanalizacji, ale jak wskazuje raport z 2003 roku 4, szara woda i ścieki utylizowane są w pobliskim stawie, który ma służyć jako naturalna oczyszczalnia i mógłby tak funkcjonować, ale nie przy tej liczbie osób mieszkających w Arcosanti. Wydaje się, że to miejsce, wyśnione przez Solerich i ich popleczników, nie przetrwało próby czasu, a utopia stała się dystopią. W kontraście do projektów Reynoldsa, które ewoluowały i uczyły się na błędach, Arcosanti podążało za jakąś daleką ideą, nie weryfikując własnych rozwiązań.

Odłączenie od systemu, off-the-grid, może być właśnie rozumiane na dwa sposoby i realizowane dwiema niewykluczającymi się ścieżkami. Jedna to właśnie współzamieszkujące społeczności, które odrzuciły system (cokolwiek to znaczy) i żyją na swoich zasadach, równolegle do większości społeczeństwa. Warto się im przyjrzeć, bo od kilkudziesięciu lat testują pewne rozwiązania i mogą być cennym źródłem wiedzy. Druga to odłączenie tylko od pewnych elementów infrastruktury, tych, które dziś działają na niekorzyść środowiska naturalnego. Wiąże się to również z ideą lokalności produkcji, nieważne, czy chodzi o produkcję jedzenia, czy energii elektrycznej. Rozproszenie infrastruktury i autonomiczności w mieście bezpośrednio wpływa na jego rozwój trwały i daje możliwość regeneracji systemu.

1. Łuszczyk, Kazimierza Górki niedźwiedź brunatny, czyli rzecz o terminologii rozwoju trwałego, „Studia i Prace WNEiZ”, vol. 46, 2016, s. 345-358 [online], https://doi.org/10.18276/sip.2016.46/2-29.

2Więcej o ekonomii pączka u autorki pojęcia: K. Raworth, Doughnut economics: seven ways to think like a 21st-century economist, London, Random House Business Books, 2017. 

3. R. Firestone, Arcosanti: Why?, The Architect’s Take, [online], https://thearchitectstake.com/editorials/arcosanti-why/, [dostęp 07/09/2020].

4. Albright, Initial Findings. Arcosanti Oxidation Pond, Arizona Wetlands Research Foundation, 2003.

 

Adrian Krężlik

architekt, który zajmuje się zastosowaniem współczesnych technologii w projektowaniu szczególnie w kontekście rozwoju zrównoważonego. Prezes Fundacji Architektury Współczesnej. Założyciel platformy edukacyjnej Architektura Parametryczna oraz berlińskiej agencji Parametric Support, który zajmuje się aplikacją optymalizacji i automatyzacji do procesów architektonicznych. Doświadczenie zawodowe zdobywał w Zaha Hadid Architects w Londynie, Rojkind Arquitectos oraz FR-EE Fernando Romero w Meksyku. Wykładowca Weißensee Kunsthochschule w Berlinie oraz School of Form.