Tekst powstał w celu wyrażenia punktu widzenia środowisk aktywnych mieszkańców miast, określanych jako ruchy miejskie. Duża część z nich ma reprezentację w postaci ogólnopolskiej federacji Kongres Ruchów Miejskich (KRM). My, autorzy tego tekstu, jesteśmy założycielami i liderami Kongresu.
1. Awers i rewers cyfrowego medalu
Z punktu widzenia aksjologii ruchów miejskich (MIASTOPOGLĄDU) rozwój publicznych cyfrowych usług na poziomie miejskim ma znaczenie przede wszystkim ze względu na jego wpływ na stan partycypacyjnej demokracji samorządowej. Z jednej strony może on – i powinien – przyczyniać się do rozszerzenia demokratycznej podmiotowości społeczeństwa obywatelskiego. To nowe „narzędziowe” możliwości komunikacji i wyrażania potrzeb wspólnoty samorządowej oraz zmiany prawno-instytucjonalne gwarantujące bezpieczeństwo i równowagę w zakresie „dystrybucji władzy” lokalnej, zmieniającej się z powszechną aplikacją technik cyfrowych. Ich rozwój niesie także zagrożenia dla podmiotowości wspólnoty samorządowej, bo może wzmacniać (już wielką) przewagę informacyjną władzy nad społeczeństwem obywatelskim. Czyli więcej „samodzierżawia”, mniej demokracji.
2. Kryzys demokracji
Od lat zabiegamy o zmiany na rzecz demokratyzacji w ustroju samorządowym. Chodzi zwłaszcza o sprzeczność między oficjalnymi deklaracjami samorządowych wspólnot mieszkańców o władzy a praktyką zarządzania. Tu dominuje figura omnipotentnego „włodarza” – wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, często wielokadencyjnego. Demokracja lokalna to szkoła demokracji w ogóle. Na tym podstawowym poziomie społecznej organizacji mieszkańcy już doświadczają tego, że demokracja lokalna to puste hasło, a władza samorządowej wspólnoty jest fikcją. Ma to bez wątpienia wpływ na postawy kierujące ich innymi zachowaniami politycznymi. Skutki widzimy – w wyborach powszechnych wielkie poparcie mają ugrupowania odchodzące od standardów demokracji liberalnej, takich jak trójpodział władzy, check and balance, subsydiarność, prawa człowieka i obywatela. Jakie znaczenie dla tej sytuacji mają nowe techniki komunikacyjne?
3. Demokracja przed Facebookiem
Nasza demokracja opiera się na sposobach komunikacji społecznej właściwych dla czasu, w którym się kształtowała. Media charakteryzowało wyraźne rozdzielenie ról – byli nadawcy kreujący masowy przekaz i odbiorcy niedysponujący takimi możliwościami. Obok tej asymetrii istotną rolę odgrywał mechanizm filtracyjny – kod kulturowy zawarty w języku środowisk inteligenckich. Wyznaczał on standardy zachowań i określał, co wolno, a czego nie wolno. Podstawowym wymogiem było np. publikowanie prawdy i tylko sprawdzonych informacji, a także cywilizowane standardy ekspresji emocjonalnej. Ogromne znaczenie miały autorytety, czyli ludzie, środowiska, instytucje o doniosłym wpływie na opinie pozostałych.
Fundamenty demokracji zbudowane zostały na asymetrii – nierówności komunikacyjnej. Ta „niesprawiedliwość” odgrywała jednak ważną rolę w stabilizowaniu demokratycznego porządku. Maskowała jego pęknięcia, takie jak fasadowość procedur czy nierówny dostęp do dóbr, władzy i prestiżu.

ilustracja z książki Eaten by the Internet, wyd. Meatspace Press, 2023, https://meatspacepress.com/
4. Demokracja po Facebooku
Masowa komunikacja poprzez media elektroniczne oznacza prawdziwą rewolucję. Przynosi jej demokratyzację, ale jedynie w znaczeniu umasowienia przez zniesienie starych barier. Kluczowa, wcześniej nieobecna jakość to jej interaktywność, zacierająca odrębność nadawcy i odbiorcy informacji. Miliony ludzi weszły w nową rolę: twórców masowych przekazów medialnych, a niektórzy stali się autorytetami dla swoich odbiorców. Ich pozycja ma jednak zupełnie odmienny charakter niż „starych” autorytetów, bo nie ma mowy o wspólnym (ogólnospołecznym) kodzie kulturowym. Przeciwnie – osobne bańki internetowe tworzą własne światy przekonań, prawd i właśnie autorytetów. Znikły strukturalne nierówności w komunikacji, które skrywając wady demokracji, stabilizowały system. Bardziej oczywisty stał się fałsz narracji mówiących o władzy obywateli, ludu czy suwerena. Nowa komunikacja zniszczyła podstawy konstrukcji ładu społecznego i dotychczasowe hierarchie.
Nowe techniki komunikacji odsłoniły wady „starej” demokracji i dołożyły do tego świat nowych relacji międzyludzkich, niosący zarówno szanse, jak i zagrożenia.
5. Cyfrowy lepszy świat
Istnieje ryzyko, że nowe, cyfrowe technologie informacyjne zostaną wpisane w obecny dramatyczny trend zwijania demokracji liberalnej, w tym samorządowej. Same w sobie nie są to oczywiście „narzędzia szatana” i walka z nimi jest drogą donikąd. Pod wieloma względami nowe technologie zmieniły nasz świat na lepsze i uzasadniona krytyka skutków ubocznych czy wybranych negatywnych aspektów rewolucji komunikacyjnej tego nie podważa.
Z własnego podwórka: funkcjonowanie ogólnopolskiej federacji KRM nie byłoby możliwe bez nowych technologii; to dzięki nim członkowie władz i zespołów roboczych z różnych miast mogą wspólnie pracować, podejmować decyzje, głosować itd. Wideokonferencje, podpisy elektroniczne, systemy obsługi dotacji, formularze zgłoszeniowe czy składanie deklaracji online, bez konieczności podróżowania po całym kraju, a także własne media elektroniczne pozwalające na kontakt z tysiącami odbiorców – to wielka sfera ułatwień codziennego funkcjonowania organizacji społecznych. I nie tylko.
6. Algorytmy ciemności
W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę na istotną cechę strukturalną masowej komunikacji elektronicznej, zabójczą dla demokratycznego ładu. Jego podstawa to społeczny dialog / szeroka debata publiczna, oparty/oparta na racjonalnym obrazie świata i merytorycznej argumentacji, na przekonywaniu (Habermas). Tymczasem algorytmy zarządzające tą komunikacją są skonstruowane tak, by działać odwrotnie. Służą maksymalizacji zysku dysponentów platform cyfrowych, który zależy od intensywności ruchu w sieci. Sprzyja temu oparcie przekazu na emocjach – nie liczą się racje, lecz emocjonalne narracje i obrazy, nie fakty, lecz afekty, wrażenia, odczucia. Przekaz racjonalny, dowód, logiczna argumentacja są marginalizowane. Największy ruch, co ma dramatyczne skutki, generują przekazy emocjonalnie wredne, destrukcyjne, kolportujące wrogość, przemoc, strach, niepokój, obrzydzenie, nieufność, podejrzliwość itd. Stąd ogromna przewaga tzw. fejków i hejtu nad rzeczowym przekazem i możliwość szerokiej manipulacji komunikacją, dezinformacji, patoinformacji itd. przez podmioty zarządzające platformami.
7. Digital Orwell
Divide et impera, dziel i rządź, starożytna rzymska dyrektywa dla władców, jest dziś w szerokim użyciu, ponieważ platformy cyfrowe masowo uzależniają od siebie użytkowników i osłabiają bądź rozbijają związki międzyludzkie w realnym świecie. Choć kontakt i komunikacja są łatwe jak nigdy, to słabnie potrzeba kontaktu w realu. Coraz trudniejsze bywają więc społeczna samoorganizacja i aktywność poza internetem, zwłaszcza jeśli chodzi o ludzi młodszych.
Władza lokalna jest już obecnie mocno wyobcowana społecznie. Dysponowanie przez nią narzędziami komunikacji cyfrowej o takim jak wyżej potencjale, skrojonymi pod wyłącznie własne zapotrzebowanie, prowadziłoby do rosnącego autorytaryzmu. Koszmar z Roku 1984 Orwella technicznie już jest realny i ogromnieje. I nie chodzi tylko o skalę możliwej inwigilacji obywateli.
8. Cienie cyfrowej przyszłości
Będziemy oto prawdopodobnie mieli do czynienia z pojawieniem się wyzwań społecznych na gruncie przewidywalnych, raczej powszechnych zmian kognitywnych. Uwiąd zdolności intelektualnych kolejnych pokoleń będzie wynikiem coraz szerszego cedowania „myślenia” i pamiętania na AI. Inne wyzwanie to wspomniana degradacja więzi w rzeczywistości na rzecz integracji w społecznościach wirtualnych. Nastąpi dalsza segmentacja i polaryzacja postrzegania świata, co doprowadzi do powstania wielopolarnej sieci różnych tożsamości z coraz mniejszym obszarem wspólnych autoidentyfikacji. Każda z baniek wyposażona będzie w wiedzę, dowody na słuszność własnej wizji świata, własne autorytety i własny kod kulturowy. Jeśli te zmiany nastąpią, spowodują znaczące przekształcenia w sferze społecznej organizacji i polityki.
Powszechne staną się trudności we współpracy grup o różnych tożsamościach. Demokrację liberalną zastąpi nowa hybrydowa struktura zawierająca mniej uzgodnionych reguł (bo trudniej o wspólne wartości), a więcej bezwzględnej walki, w tym technologicznie zaawansowanej manipulacji.
9. No cyber kings
Powyższy rzut oka na wyzwania rozwoju komunikacji cyfrowej, a dalej AI, przywołuje rzeczy raczej powszechnie znane. Tu kładziemy nacisk na jej znaczenie dla stanu i funkcjonowania demokracji. Czy to przypadek, że najwięksi światowi dyrygenci cyfrowej komunikacji stają publicznie w twardej opozycji do standardów i wartości demokracji liberalnej, praw człowieka i obywatela itd.? Hasło no kings nie jest w tym kontekście przypadkowe.
Zagrożenia ze strony masowego, cyfrowego żywiołu są już na tyle rozpoznane i uświadomione, że na poziomie politycznym zostały zapoczątkowane próby okiełznania ich. Globalnie niezbyt to wychodzi, jako że giganci cyfrowego świata mają wielkie możliwości w swojej walce o władzę nad światem. Regionalnie, czyli na poziomie np. UE, próby przyjęcia praw ograniczających trwają. Na poziomie różnych krajów są chyba bardziej zaawansowane, ale mają skromniejsze ambicje. Najgłośniej jest o ograniczeniu najmłodszym dostępu do smartfonów oraz o opodatkowaniu cyfrowych gigantów.

ilustracja z książki Eaten by the Internet, wyd. Meatspace Press, 2023, https://meatspacepress.com/
10. Samorządowe no cyber kings
Samorządowe no cyber kings to nakaz uniemożliwienia przejęcia przez samorządowych „włodarzy” całości przewag wynikających z rozwoju komunikacji cyfrowych w sferze publicznej. Lokalnie możliwe ogarnianie żywiołu cyfrowego to takie kształtowanie cyfrowych usług publicznych, by podnosiło to realne szanse wzmacniania i odbudowania demokracji samorządowej, wbrew ekspansji jednoosobowej władzy wykonawczej dominującej nad samorządem. Wspólnotę samorządową tworzą mieszkańcy, nie „włodarze” czy radni. Kierunek innowacji wyznacza potrzeba zwiększania dzięki nim podmiotowości społeczeństwa obywatelskiego, jego samoorganizacji, budowania siły, kształtowania postaw prodemokratycznych mieszkańców, kompetencji obywatelskich, praktycznej odpowiedzialności za wspólnotę.
11. Ludzie – podstawa demokracji
Porządek demokratyczny oparty jest na silnych filarach proceduralno-instytucjonalnych, ugruntowanych zapisami prawa. Stabilizują go także liczne grupy interesu broniące status quo. To system, który osłabia malejące przywiązanie obywateli do wartości i procedur demokratycznych. Przyczyną jest m.in. wskazana sprzeczność deklaracji i praktyki, której nie maskują już nierówności komunikacyjne. Żadne jednak zapisy, konstytucje, sądy, umowy i spisane sojusze nie zagwarantują trwania demokracji! Każde z tych zabezpieczeń da się zdemontować, jeśli pojawi się wystarczająco potężna zainteresowana tym siła. Jedyną kotwicą skutecznie broniącą trwania demokracji są postawy prodemokratyczne obywateli, ich gotowość do jej obrony i biegłość w jej procedurach. By wyzwolić ten potencjał, nie wystarczą wybory raz na kilka lat. One nie dają poczucia sprawczości, a bez niego nie będzie postaw obywatelskiej odpowiedzialności. Bez wpływu nie ma odpowiedzialności. Żeby nauczyć się demokracji, trzeba ją praktykować – jak najbliżej, na szczeblu wspólnoty samorządowej.
12. Co (z)robić?
Całościowy pakiet propozycji pozytywnych (co wprowadzić) i negatywnych (czego zakazać, co wykluczyć) dotyczących lokalnej aplikacji technologii komunikacyjnych do sfery publicznej winno wypracować wiarygodne ciało społeczne, wyłonione demokratycznie, wsparte przez ekspertów. Na podstawie obecnych w obiegu publicznym postulatów są już jednak możliwe propozycje, które zmniejszą przywileje władzy i partii politycznych dominujących nad społeczeństwem obywatelskim. Wśród nich są zasady:
Naszym zdaniem zasadą powinno też być to, że każdą sprawę z urzędem można załatwić w tradycyjny sposób, jeśli ktoś ma taką potrzebę, czyli w rzeczywistym świecie i na papierze.
Jak wspomnieliśmy, nowe technologie cyfrowe to – obok zagrożeń – szanse, m.in. zwiększenia dostępności demokratycznych procedur, co ułatwi obywatelskie zaangażowanie. Przykłady:
Zapewne, jak zawsze zresztą, nie sposób wiarygodnie przewidywać przyszłość. Tym bardziej że teraźniejszość zmienia się tak dynamicznie, jak nigdy wcześniej w dziejach. To nie oznacza, że nic nie wiadomo – wiadomo przynajmniej, co już się stało i dzieje. Zajmują nas stan (kiepski) i perspektywy demokracji samorządowej w kontekście ekspansji cyfrowych technologii komunikacyjnych. Staraliśmy się pokazać zagrożenia w tym obszarze i mechanizm zmian w działaniu ustroju demokratycznego w tych realiach. A także szanse dla demokracji w tym nowym świecie, jeśli będziemy robić dla niej to, co wydaje się konieczne.
Witold Gawda – socjolog, ekspert partycypacji obywatelskiej i działacz samorządowy, obecnie wiceprezes Kongresu Ruchów Miejskich. Pracował w instytucjach naukowych i mediach, m.in. jako dyrektor Biura Reklamy TVP. Założył w Łomiankach ruch miejski DIALOG i współtworzył porozumienie mieszkańców, które w 2018 roku wygrało wybory samorządowe; następnie pełnił funkcję wiceburmistrza Łomianek. Jest inicjatorem badań Skaner Samorządności i programu zmian „Samorządność 2.0”. Współautor książki O pustyni samorządności i jej rewitalizacji, poświęconej kondycji polskiej demokracji lokalnej.
Lech Mergler – poznański aktywista miejski, inżynier z wykształcenia, wydawca i publicysta. Współtworzył stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz Prawo do Miasta, należące do pionierskich środowisk polskiego ruchu miejskiego. Był współorganizatorem pierwszego Kongresu Ruchów Miejskich w Poznaniu w 2011 roku, a w latach 2016–2019 pełnił funkcję prezesa jego zarządu. Autor książki Poznań konfliktów, współautor publikacji Anty-bezradnik przestrzenny. Prawo do miasta w działaniu oraz O pustyni samorządności i jej rewitalizacji. Zajmuje się demokracją lokalną, polityką miejską i kryzysem samorządności.
Publikacja powstała dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.