Reklama Group
9

W głąb dzieciństwa

Rozmowa z Olgą Dyjak, artystką wyróżnioną przez NN6T w 47. edycji Biennale Malarstwa Bielska Jesień
Olga Dyjak, Czerwony pejzaż (Liebeshauch), 2026, olej na płótnie, 133 x 178 cm, dzięki uprzejmości artystki.

Chcemy widzieć dzieci jako niewinne istoty. Efektem jest uprzedmiotowienie ich jako grupy – z Olgą Dyjak, artystką wyróżnioną przez NN6T w 47. edycji Biennale Malarstwa Bielska Jesień, o jej pracy artystycznej i pracy z dziećmi rozmawia Bogna Świątkowska.

Bogna Świątkowska: Redakcja NN6T postanowiła przyznać ci wyróżnienie za pracę, która z malarstwem właściwie dyskutuje. Zatytułowana zjeżdżalnia (sen o sikaniu), prezentowana na wystawie finałowej 47. Bielskiej Jesieni, to nie tyle obraz, ile obiekt. Dlaczego zdecydowałaś się na eksperymentowanie z malarstwem jako figurą przestrzenną? Tej pracy chyba nawet nie da się zawiesić na ścianie.

Olga Dyjak: Studiowałam sztukę mediów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, do malarstwa podchodzę więc w sposób bardziej intermedialny. Najpierw myślałam, że będę robić filmy, potem – rzeźby, a w końcu zaczęłam robić malarstwo. Zależało mi na tym, żeby mój dyplom magisterski wynikał ze wszystkich moich zainteresowań. A ta konkretna praca, wykonana na płycie MDF, to część tego dyplomu. Zrealizowałam go w pracowni obiektu malarskiego prowadzonej przez wspaniałą malarkę Ankę Panek.

Olga Dyjak, Zjeżdżalnia (sen o sikaniu), 2024, olej na MDF, 139 x 200 cm, dzięki uprzejmości artystki.

BŚ: Na twoich obrazach nie ma postaci. Są raczej przestrzenie, jakieś elementy miejsc, architektury. Dlaczego?

OD: Dla tej konkretnej pracy główną inspiracją były place zabaw dla dzieci, które są po prostu obiektami architektonicznymi i mają konkretne funkcje społeczne. Właściwie były tylko wsparciem, wyrazistym tłem dla mojego malarstwa, które jest mocno obsesyjne, intuicyjne, wrażeniowe.

Na początku myślałam, że będę robić rzeźby elementów występujących na placach zabaw. Fotografowałam różne miejsca, ale ostatecznie wykorzystałam tę dokumentację jedynie do wykonania niestandardowych kształtów obiektów malarskich. Chciałam nadać mojemu malarstwu, które jest dziwne czasem nawet dla mnie, jakiś jasny kontekst. A plac zabaw to często miejsce walk i budowania pierwotnych tożsamości, to jest taki moment jeszcze poza kulturą, poza seksualnością, poza wszystkim, co uładzone.

BŚ: W uzasadnieniu naszego wyróżnienia wskazujemy na to, że interesuje cię szczególnie dzieciństwo, które nie jest mitologizowane. Pracujesz z nim, przywołując różnego rodzaju zdarzenia bądź formy, z którymi sama miałaś do czynienia. Dlaczego siedzisz w tym dzieciństwie?

OD: Wydaje mi się, że na początku to wynikało z faktu, że studia artystyczne są też po to, żeby odnaleźć swoją tożsamość. Szukałam swojej pratożsamości, chcąc być jak najbardziej szczera. Zaczęłam tworzyć bardzo biograficzne obrazy. Praca pokazana na finałowej wystawie ubiegłorocznej edycji Bielskiej Jesieni jest ostatnim obrazem z okresu studiów, a mimo to wciąż pozostaje dla mnie aktualna.

Myślę, że moja wrażliwość, tak jak ja ją rozumiem, polega na półświadomym odczuwaniu przestrzeni. Ze względów biologicznych i psychologicznych okres dzieciństwa trwale się w nas zapisuje. Historie, które nam się w tym czasie przydarzają, są czasami trudne do odczytania i zrozumienia. Nie wiemy, dlaczego coś jest dla nas ważne i dlaczego to akurat zapamiętaliśmy, a dlaczego coś innego, co było bardzo istotne, totalnie wyparliśmy. Sposób, w jaki budowana jest pamięć i jak rzutuje ona na naszą tożsamość, na rozumienie tego, kim jesteśmy – to są tematy bardzo mnie interesujące.

Olga Dyjak, Czerwony pejzaż (Liebeshauch), 2026, olej na płótnie, 133 x 178 cm, dzięki uprzejmości artystki.

BŚ: Pamięć jest, co już wiemy, dynamiczna, mocno modyfikowana przez kolejne doświadczenia. Które z elementów wybierasz, żeby je przedstawić? Jaki wygląda twój system pracy ze swoimi wspomnieniami, jak decydujesz, którym z nich nadać fizyczny kształt?

OD: To naturalny proces, trudny do opisania. Na przykład na tym obrazie znajduje się lampa, którą malowałam obsesyjnie na studiach, i całkiem niedawno zorientowałam się, że to jest po prostu lampa z domu moich rodziców i to, że maluję ten kształt, nie było przypadkiem. Wiedziałam oczywiście, że to lampa, ale nie zdawałam sobie sprawy, dlaczego akurat taka i dlaczego jest dla mnie ważna. Odkryłam to dopiero z czasem.

Od paru lat zachwycam się lampami i poduszkami i myślę, że bierze się to stąd, że tak wyglądało moje dzieciństwo. Może to jest o samotności, o tym, ile czasu w przestrzeni domowej spędzałam sama. A akurat na tym obrazie pojawia się wiele tematów. To sen o sikaniu, czyli mara senna. Jest tu trochę o byciu samej z tymi przeżyciami. Pojawia się zjeżdżalnia, bo to akurat bardzo dobrze pamiętam, ten pierwszy dzień w szkole – to było dla mnie istotne. Szukając inspiracji dotyczących dzieciństwa i próbując zrozumieć ten czas w rozwoju człowieka i zarazem siebie lepiej, postanowiłam pracować jako przedszkolanka.

BŚ: Co za konsekwencja!

OD: Przez rok pracowałam w dwóch przedszkolach, zaczęłam też rozwijać obok działalność edukatorską, która nie jest bezpośrednio związana z moim malarstwem, bo to treści dla dorosłych o bardziej poetyckim charakterze. Ale wiele rzeczy przez ten rok zrozumiałam. Najbardziej interesuje mnie moment pomiędzy dojrzałością a niedojrzałością, pytanie o to, które elementy w nas nigdy nie dojrzeją i dlaczego.

Chcemy widzieć dzieci jako niewinne istoty. Efektem jest uprzedmiotowienie ich jako grupy. To, że dzieci tak naprawdę są najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną, jest dla mnie ważne jako malarki, edukatorki i opiekunki. Dzieci w swojej bezsilności, braku możliwości zabrania głosu, są najbardziej poszkodowane. Dzieciństwo ma swoje mroczne strony. Jako dziecko można znać te same prawdy co 20 lat później.

Druga istotna inspiracja, jeżeli chodzi o dzieciństwo, to metodologia pracy. Ona ma historyczne uzasadnienie w modernizmie, pod którego wpływem wciąż jesteśmy. Nawet jeżeli podejmowane przeze mnie tematy nie są proste, to sam akt tworzenia jest dla mnie po prostu zabawą, przestrzenią, w której panują swoboda i pełna wolność.

BŚ: Czy doświadczenie pracy, którą podjęłaś, wpłynęło na sposób, w jaki pracujesz? Czy odbiło się na sposobie, w jaki chcesz robić sztukę?

OD: Praca z dziećmi nauczyła mnie dyscypliny, bardzo potrzebnej w pracy twórczej. Nie wiem, czy te moje prace są w bezpośredni sposób pracami społecznymi, aktywistycznymi, wypowiadającymi się w jakiejś sprawie. Traktuję je raczej jako ćwiczenia duchowe.

Olga Dyjak, Baby Danae, 2025, olej na płótnie, 100 x 120 cm, dzięki uprzejmości artystki.

BŚ: A czym jest dla ciebie duchowość?

OD: Wszystkim, na co nie mamy wpływu, co opiera się na doświadczeniu metafizycznym. Bardzo wierzę w to, co powiedział Wassily Kandinsky – że tylko dobrzy ludzie mogą być dobrymi artystami. I tak w mojej głowie się to po prostu poukładało, że może warto próbować codziennie być lepszą osobą, dobrym człowiekiem i może dzięki temu sprawić, że będę dobrą artystką. To są dla mnie równe wartości.

BŚ: Jaką rolę w twoich pracach odgrywają tytuły? Czy jakoś szczególnie pracujesz z tym elementem, który może pomagać w komunikowaniu twoich intencji?

OD: One są też dla mnie często tajemnicą. Po prostu próbuję nazwać to wieczne wirowanie, bo to są zawsze obiekty zawieszone w jakiejś dziwnej przestrzeni. Uzasadnić je i zamknąć w konkretnym skojarzeniu. Tytuły zawsze mają dla mnie znaczenie. Nie daję ich jedynie wtedy, kiedy wiem, że te obiekty są dla mnie zbyt intymne i nie chcę dzielić się tym, jak je nazywam.

Olga Dyjak – artystka wizualna. Absolwentka warszawskiej ASP. Uczestniczka wystaw indywidualnych i zbiorowych, m.in.: Spotkanie drobnych w Galerii Le Guern (wystawa zbiorowa, Warszawa, 2024), This used to be my playground w Galerii Promocyjnej (wystawa indywidualna, Warszawa, 2024), Hak na suma w NOWYM ZŁOTYM (wystawa indywidualna, Wrocław, 2024), Posłanie moje było miękkie, a w samotnym pokoju nie czaiły się strachy w Galerii Przyszła Niedoszła (wystawa zbiorowa, Warszawa, 2023) oraz Kassandra w Galerii Łęctwo (wystawa zbiorowa, Poznań, 2023). Finalistka konkursu 47. Biennale Malarstwa Bielska Jesień 2025, na którym została wyróżniona przez NN6T.