Aby przełamać ten zgubny urok, należy uznać neoliberalizm za dzieło ludzkich rąk. Los nigdy nie jest po prostu tym, co nas spotyka. Jest konsekwencją tego, co wspólnie zrobiliśmy. Jako jednostki nie mamy dużego wpływu na zatrzymanie wojen i innych okrucieństw, które ściągamy na siebie nawzajem. Powszechna ucieczka od przytłaczającej rzeczywistości w błogi stan ignorancji nie pomoże odwrócić losów ludzkości, ale skazuje nas na porażkę. To, co musimy w tej sytuacji robić, to uczyć się, czytać, słuchać, rozmawiać – po to, żeby rozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Zmiana zaczyna się od wyobrażenia sobie możliwości lepszej, innej przyszłości. Jeśli nie będziemy mieć takiej wizji, to jaka alternatywa przyszłości nam pozostanie? Podpowiadam: będzie to faszyzm.
Czym właściwie jest faszyzm? W dzisiejszej debacie publicznej znaczenie tego słowa jest nadużywane. „Lewica” często określa mianem faszyzmu wszelkie postawy konserwatywne (które niekoniecznie muszą oznaczać radykalizm), a „prawica” pojęcia unika i zwinnie sprowadza je tylko do historycznych dyskursów.
Żeby zrozumieć, czym może być prawicowy ekstremizm i dlaczego społeczeństwom nie udaje się uniknąć powrotu do nacjonalizmu, warto sięgnąć do tekstów Theodora Adorno. Dzisiejsza rzeczywistość polityczna zdaje się mieć swoje odbicie między innymi w treści wykładu z 1967 roku zatytułowanego Aspects of the New Right-Wing Extremism [1], adresowanego do studentów Uniwersytetu Wiedeńskiego. Filozof przeanalizował cele, zasoby i taktykę nowego prawicowego nacjonalizmu tamtych czasów. Porównując go ze „starymi” faszyzmami, zwrócił szczególną uwagę na to, w jaki sposób ruchy skrajnie prawicowe 20 lat po zakończeniu wojny zyskiwały entuzjastyczne poparcie wśród części społeczeństwa zachodnioniemieckiego. Co wydaje się najbardziej istotnym przesłaniem, to rozpoznanie faszyzmu nie jako usystematyzowanego modelu zachowań społecznych, ale jako ideologii, która ewoluuje. Faszyzm nie pojawia się dwa razy w takiej samej odsłonie. Jest jak wirus, który mutuje i infekuje społeczeństwo ponownie, zawsze w zmienionej formie. Istotne jest zatem rozpoznanie jego symptomów, zanim będzie za późno.
Ta runda faszyzmu wychodzi od struktury neoliberalizmu, dlatego niekiedy trudno rozpoznać wszystkie cechy tej nowo-starej ideologii. Co wydaje się niezmienne, dla odrodzenia ekstremizmów prawicowych kluczowe jest myślenie apokaliptyczne, a nawet – generowanie katastrof. W naznaczonych nimi niepewnych czasach trudno o rozwój społeczny. Co więcej, wiele odrażających decyzji politycznych zyskuje uznanie społeczne, gdy na głowy spadają bomby – przykładem może być wprowadzone niedawno w Izraelu prawo kary śmierci jedynie dla palestyńskich obywateli „zagrażających istnieniu państwa izraelskiego”, bez konieczności zachowania jednomyślności w panelach sędziowskich oraz bez ułaskawienia. Nowa ustawa nie dotyczy obywateli narodowości żydowskiej, między innymi osadników z Zachodniego Brzegu, których działania antyarabskie są obficie udokumentowane. Czy to już faszyzm? Bez wątpienia jest to nowa fala fanatyzmów politycznych. Zupełnie bezprecedensowe jest natomiast zachowanie liderów politycznych innych państw, którzy nie wyrywają się do radykalnych działań (choćby zerwania stosunków dyplomatycznych), sankcjonując tym samym fanatyzm polityków Izraela.
Niezależnie od swojej odmiany nacjonalizm, prawicowy ekstremizm czy faszyzm to ideologie, które boją się radykalnych zmian społeczno-politycznych. Jeśli fundament społeczny nie może się rozwijać, łatwiej go zniszczyć. Bo to właśnie rozkład społeczny jest stanem, do którego faszystowscy politycy dążą. Nie chodzi wcale o zniszczenie jednej grupy społecznej, o upadek wrogiego „innego”, lecz o to, by zniszczyć postęp społeczny. Dzięki takim działaniom reakcyjne rządy mogą udowadniać swoją obecność jako antidotum na chorobliwe symptomy naszej epoki. Ekstremizmy nie mają celu, dlatego żywią się katastrofą. Granie na emocjach społecznych przez potęgowanie strachu pozwala rozpalać nostalgiczne ideały harmonii i stabilizacji, które miałoby się uzyskiwać jedynie przez powrót do tradycyjnych modeli społecznych opartych na wykluczeniu kolejnych grup społecznych – narodowych, tożsamościowych, etnicznych.
Procesy umacniania się nacjonalizmów w odpowiedzi na neoliberalizm zostały obrazowo ujęte w interpretacji Richarda Seymoura w książce Disaster Nationalism. Autor analizuje rozwój współczesnych ruchów skrajnie prawicowych, opisując je jako neoliberalizm, który uległ radykalizacji wzdłuż linii etniczno-nacjonalistycznych. Kierując się resentymentem wobec mniejszości (etnicznych, religijnych, tożsamościowych) i przedstawiając je jako egzystencjonalne zagrożenie, skrajna prawica obiecuje ocalić nasze społeczeństwa i sprowadzić je na tory „normalności”. Nacjonalizm katastroficzny jest więc rodzajem gwałtownego resetu, który ma przywrócić tradycyjne wartości (rodzinę, religię, naród, rasę itp.), podkreślając jednocześnie konieczność upokarzania innych, niepasujących do tego stanu rzeczy. Co istotne, Seymour zdaje się sugerować, że wszyscy mamy w sobie potencjał do tej faszystowskiej przemocy, która rozpoczyna się od codziennych paranoi i poczucia bycia ofiarą.
Czy zatem możemy mieć nadzieję na ucieczkę od faszyzmu? Tak – poprzez tworzenie uniwersalnych więzi społecznych, edukowanie oraz świadome podejście do rzeczywistości wykraczające poza ideologiczne rozpoznanie, to znaczy w oderwaniu od przekonania, że my jesteśmy inni, bo nie należymy do części społeczeństwa podatnej na ekstermistyczne ideologie. Jedynie rozpoznanie faszyzmu jako skłonności, która dotyczy nas wszystkich, może nas uchronić przed nowymi odsłonami zbrodniczych ideologii.
Agata Cieślak – artystka, autorka, producentka, pracowniczka kultury. Działa na styku różnych dziedzin, nieprzerwanie wierząc w istotę sztuki.
[1] Kilka klasycznych tekstów, do których szczególnie warto wrócić, to eseje Teresy de Laurentis, Eve Kosofsky Sedgwick, Lauren Berlant, Leo Bersaniego i Adrienne Rich.
[2] Więcej na podobne tematy pisał również Antonio Gramsci (Selections from the Prison Notebooks, New York 1971, 1992. Wypracowane przez niego pojęcie kulturalnej hegemonii jest dzisiaj zawłaszczane przez nową prawicę i charakteryzuje naszą epokę jako czas występowania chorobliwych symptomów progresywizmu.
[3] Richard Seymour, Disaster Nationalism. The Downfall of Liberal Civilization, London 2024.

Ilustracja: Agata Cieślak