Zuzanna Michalczyk: Twoja działalność badawczo-archiwistyczno-kolekcjonerska jest naprawdę imponująca. Z pieczołowitością prowadzisz na Instagramie cyfrowe archiwum Shūji Terayamy, dwudziestowiecznego japońskiego reżysera, dramaturga, pisarza, poety i fotografa. Jak to się zaczęło?
Rafael: Zainteresowanie twórczością Terayamy wzięło się z potrzeby poszukiwania nowych inspiracji do moich działań artystycznych w 2022 roku. W tamtym czasie kojarzyłem go jedynie jako reżysera filmowego, jego nazwisko często pojawiało się w artykułach i esejach poświęconych surrealizmowi w kinie. Obejrzałem wysoko oceniany Pastoral i rzeczywiście film ten bardzo mnie oczarował. Od zawsze bliski był mi motyw zacierania granicy pomiędzy rzeczywistością a fikcją, odrzucania codzienności oraz kreowania świata na własnych zasadach, a w tym dziele, jak w dużej części twórczości Terayamy, jest to niezwykle wyraźnie obecne. Zacząłem zagłębiać się w jego dorobek i szybko odkryłem, że film stanowi tylko jeden z wielu portali do ogromnego uniwersum Terayamy, na które składają się poezja, fotografia, muzyka, powieści, teatr oraz ludzie. Jestem osobą o tendencjach maniakalnych, nie potrafię po prostu coś lubić ani interesować się czymś powierzchownie; niemal natychmiast popadam w skrajność. Tak było również w przypadku Terayamy. Po uświadomieniu sobie skali jego twórczości oraz faktu, że w dużej mierze pozostaje ona nieznana szerszemu gronu odbiorców, poczułem silny niepokój, który nie pozwalał mi pozostawić tego bez reakcji. Oczywiście Terayama ma w Japonii swoje muzeum, a co za tym idzie – grono badaczy i archiwistów. Zauważyłem jednak brak ogólnodostępnej, spójnej platformy działającej w tym zakresie. Założyłem więc na Instagramie konto Shuji Terayama Office, na którym z uporem maniaka zacząłem publikować zdjęcia, fragmenty spektakli i filmów, wszystko starannie kontekstualizując oraz uzupełniając cytatami z książek, artykułów i esejów. Tworzyłem to archiwum, jednocześnie sam ucząc się jego twórczości. Być może właśnie stąd brał się ten zapał: za każdym razem, gdy dowiadywałem się o jakimś niezwykłym fakcie, o którym wcześniej nie miałem pojęcia, czułem silną potrzebę podzielenia się nim z innymi. Kolejnym istotnym bodźcem okazały się wątki polskie: skandal, jaki Terayama i jego grupa teatralna wywołali w Teatrze Rozmaitości podczas spektaklu Zapiski ślepców w 1973 roku, a także jego bliska relacja z Tadeuszem Kantorem.

Shuji Terayama Office, prezentacja podczas Fiktive Kammer, Wiedeń, 2025
Osobom niezainteresowanym japońską awangardą czy teatrami laboratorium postać Shūji Terayamy może nie mówić za wiele. Mimo tego twoje cyfrowe archiwum obserwuje niemalże 37 tys. osób z całego świata. Czy nazwałbyś zatem swoją domenę undergroundem?
Postać Terayamy w kontekście dyskusji o undergroundzie jest trudna do jednoznacznego umiejscowienia. Z jednej strony funkcjonował na kulturowym marginesie Japonii: był buntownikiem, poruszał tematy tabu, odrzucał tradycyjne wartości, wspierał protesty studenckie i podburzał młodych ludzi do sprzeciwu wobec zastanego porządku. Z drugiej strony jednak flirtował z kapitalizmem: występował w reklamach wyścigów konnych emitowanych w telewizji, jego produkcje filmowe finansowane były przez duże, komercyjne studia, a on sam odbierał nagrody na mainstreamowych europejskich festiwalach filmowych. Dziś twórczość Terayamy nie jest już w stanie szokować w sposób bezpośredni, nie wykracza poza normy społeczne bardziej niż współczesny teledysk. Mimo to wciąż pozostaje atrakcyjna.
Last Star, prowadzona przez Ciebie internetowa księgarnia (okazjonalnie pojawiająca się fizycznie w formie pop-upu) specjalizuje się w kolportażu trudno dostępnych wydawnictw i artefaktów związanych z globalnymi i lokalnymi ruchami undergroundowymi. Dostępne są tam pozycje wyjątkowe, począwszy od oryginalnych wydań CD sprzed dekad, przez japońską ulotkę z 1994 roku promującą film Rachel Amodeo, na plakacie pierwszej japońskiej trasy koncertowej Niny Hagen z 1984 skończywszy. Nie brakuje też oczywiście Terayamy. Jak myślisz, skąd bierze się w człowieku potrzeba kolekcjonowania kulturowych obiektów historycznych, czasem tak pozornie nieistotnych jak ulotka?

Shuji Terayama Office, prezentacja podczas Fiktive Kammer, Wiedeń, 2025
Uwielbiam obcować z obiektami, które były świadkami istotnych dla mnie wydarzeń, historii czy ruchów kulturowych. Lubię przedmioty emanujące energią – nie tylko poprzez swój wygląd, ale również poprzez to, co w sobie zawierają. Jako dziecko fascynowałem się opowieściami o poszukiwaniu skarbów i kolekcjonowałem skamieliny. Obiekty Last Star są dla mnie takimi kulturowymi skamielinami. Jeśli chodzi o selekcję, kuratoruję ten projekt zgodnie z osobistymi upodobaniami estetycznymi, filmowymi i muzycznymi.
Ze swoją działalnością badawczo-archiwistyczno-kolekcjonerską pojawiasz się na żywo w ramach pop-upów lub screeningów. Wydarzenia sygnowanie Last Star odbyły się już m.in. w Wiedniu, Krakowie czy u nas, w warszawskim Turnusie. Dzieła Terayamy są przez ciebie przedstawiane, omawiane, a w końcu prezentowane z oryginalnych nośników. Z jakim feedbackiem spotykają się zazwyczaj takie przedsięwzięcia?
Pozytywny odbiór działań spod szyldów LS i STO jest, moim zdaniem, efektem szczerych intencji, które za nimi stoją. Zawsze stawiam na pierwszym miejscu dzieła oraz osoby artystyczne, na których skupiamy się przy okazji projekcji filmowych czy pop-upów. Swoje ego realizuję, działając w innych obszarach twórczych. W Turnusie prowadzę cykl filmowy Last Star Movie Night. Podczas każdej odsłony oglądamy film w oryginalnym wydaniu VHS. Z czasem wypracował się stały filmowy setup: magnetowid podłączony do instalacji składającej się z kilku telewizorów. Repertuar często obejmuje kino awangardowe, eksperymentalne lub nawiązujące do kontrkultury. Moją dotychczas ulubioną projekcją był pokaz filmu muzycznego enigmatycznej grupy Les Rallizes Dénudés pt. Cable Hogue, który odbył się w najgorętszy wieczór minionego lata. W ramach ostatniej odsłony cyklu oglądaliśmy mało znane i trudno dostępne dzieło Davida Lyncha Industrial Symphony. Kolejne spotkanie już wkrótce!

Rafael, fot. archiwum Turnusu
Turnus – warszawska inicjatywa artystyczna łącząca funkcję galerii, kawiarni i miejsca spotkań. Skupia się na budowaniu społeczności, promocji młodej sztuki oraz inkluzywności. Organizuje wystawy, performanse i wydarzenia edukacyjne w niezobowiązujacej, sąsiedzkiej atmosferze.