Reklama Group
9

Myślenie diagramatyczne

z Mają Demską rozmawia Michał Podziewski
Maja Demska, Płaszczyzny komunikacji, dzięki uprzejmości artystki

O wykresach w działaniach artystycznych, performatywnym potencjale diagramów oraz relacjach ciała z danymi – z Mają Demską rozmawia Michał Podziewski

Michał Podziewski: Twoje zainteresowanie tematem wizualizacji danych zaczęło się jeszcze w czasie studiów na Wydziale Grafiki i Komunikacji Wizualnej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Pracę dyplomową poświęciłaś sposobom używania diagramów i wykresów w sztukach wizualnych i performatywnych. Jakie praktyki artystyczne korzystające z tych narzędzi są dla ciebie szczególnie ciekawe?

Maja Demska: Przed rozpoczęciem studiów niezbyt zdawałam sobie sprawę, co to jest projektowanie informacji i że to właściwie osobna dziedzina. Pracownia Grafiki Informacyjnej to było miejsce, w którym po prostu najlepiej się czułam ze względu na atmosferę – swoją drogą była to wtedy jedyna pracownia na moim wydziale prowadzona przez kobietę, prof. Lucynę Talejko-Kwiatkowską. W tamtym czasie bardziej interesowałam się undergroundowym komiksem i powieściami graficznymi, które eksperymentowały z formą również za pomocą przekrojów czy wykresów, jak u Chrisa Ware’a. W Poznaniu funkcjonowała wtedy grupa Maszin, zajmująca się eksperymentalnym komiksem. Z diagramami jako elementem historii rysunkowej eksperymentowała też Agnieszka Piksa. W środowisku poznańskiej akademii bardzo ważną postacią był Jerzy Ludwiński. Jego wykresy i szkice miały performatywny wymiar, towarzyszyły mu podczas wygłaszania wykładów oraz tłumaczenia koncepcji teoretycznych. Diagramy były dla Ludwińskiego sposobem na uruchomienie procesu myślowego. Przy jego notatkach często na marginesach pojawiają się bazgroły, tak jakby sam mechaniczny ruch ręki nakręcał w głowie sprężynkę wytwarzającą połączenia myślowo-ruchowe. UAP rozszerzył też bardzo moje rozumienie tego, czym jest rysunek. Ważna była tradycja Fluxusu, wielu artystów fluxusowych korzystało z takich diagramowych, tekstowo-rysunkowych form, a sam założyciel grupy, George Maciunas, podjął się przecież karkołomnego i trochę komicznego wyzwania ukazania całej historii sztuki za pomocą jednego wykresu. Kiedy świadomiej zaczęłam szukać współczesnych artystów traktujących diagram jako medium, bardzo inspirowały mnie takie postaci jak Suzanne Treister czy Mark Lombardi, a szczególnie atmosfera lekkiej paranoi i teorii spiskowych, która unosi się nad ich pracami.

Maja Demska, Wychodząc od działania 017, Komuna, 2017, dzięki uprzejmości artystki

Od jakiegoś czasu rozwijasz długofalowy projekt Soft Data. Jak rozumiesz to pojęcie i jakie nowe znaczenia mu nadajesz?

Termin ten oryginalnie odnosi się do danych, które nie jest łatwo zmierzyć czy automatycznie pobrać, dotyczących emocji użytkowników lub irracjonalnych impulsów, które stoją̨ za tym, że ludzie podejmują decyzje w konkretny sposób. „Soft” w mojej interpretacji bezpośrednio odnoszę do ciała, postrzegając je jako rodzaj maszyny zarówno generującej, jak i zbierającej dane. Impulsem do rozpoczęcia pracy nad tym projektem była właśnie chęć wydobycia na pierwszy plan związków diagramu z ciałem i uruchomienia jego performatywnego potencjału. Mimo że pozornie jest to statyczna forma rysunkowa, to ruch jest w niej nieodłącznie zawarty. Pozwala to myśleć o diagramie jako rodzaju choreograficznej partytury albo rysunkowej dokumentacji praktyki ruchowej. Pierwszy raz próbowałam przełożyć teorię na praktykę, kiedy miałam zaprojektować plakat do projektu Marysi Stokłosy Wychodząc od działania w 2017 r. Był to cykl performansów bazujących na technikach improwizacji ruchowej, co sprawiało, że za każdym razem miały nieco inny, nieprzewidywalny przebieg. Przychodząc na pokazy, próbowałam wytworzyć zestaw diagramatycznych narzędzi do dokumentowania ruchu i choreografii. W tym celu mapowałam to, co danego wieczoru najbardziej przykuwało moją uwagę – zachowania publiczności, dźwięki czy interakcję performerki ze scenografią i rekwizytami. Później przy różnych okazjach testowałam tę metodę, np. uczestnicząc w rekonstrukcji Gry na Wzgórzu Morela, organizowanej przez CentrumCentrum w Szuminie. Z czasem zaczęłam być zapraszana do projektów grupowych, podczas których grałam rolę kogoś w rodzaju obserwatorki, osoby porządkującej dyskusję w czasie rzeczywistym oraz tworzącej alternatywną dokumentację, która nie byłaby w pełni rysunkowa, graficzna albo tekstowa. Na podstawie tych doświadczeń zaczęłam opracowywać zestaw ćwiczeń opartych na pracy z danymi, wykresami i diagramami, z których zrodził się warsztat Soft Data. Jedną z jego odnóg jest projekt Działania na zbiorach, który rozwijam razem z Krysią Jędrzejewską̨-Szmek – z Grupy ZAKOLE – która ma doświadczenie biolożki. Sięgamy w nim również po elementy pracy somatycznej, której uczyłam się od koleżanek choreografek.

Jakie działania proponujecie uczestnikom i uczestniczkom warsztatów?

Za każdym razem są nieco inne, bo nasz zestaw narzędzi rośnie. Na początku to research teoretyczny nakręcał warsztat, a teraz to raczej doświadczenia zbierane z interakcji z uczestniczkami napędzają̨ dalsze badania, otwierają̨ nas na nowe perspektywy. Jednym z ćwiczeń jest tworzenie wykresów poprzez bazowanie na kształtach podpatrzonych w otoczeniu naturalnym. Powszechnie używane w naukach przyrodniczych i społecznych formy wizualizacji danych wykształcały się w większości w XIX wieku, kiedy to systematyka i statystyka przeżywały swoją złotą erę, a wizualizacja danych zaczęła wyodrębniać się jako osobna dziedzina. Ich kształty opierały się na wzorcach znanych ze świata przyrody – drzewach, liściach, łodygach czy kwiatach. Widać to w nazwach konkretnych typów diagramów – dendrogramu w postaci drzewa albo spider chart przypominającego pajęczą sieć. Naukowcy stosowali te formy do prób porządkowania świata i kategoryzowania go, tworząc systemy klasyfikacji i wyodrębniając poszczególne gatunki. Z Krysią zdecydowałyśmy się̨ na eksperyment, który polega na odwróceniu kolejności. Chcemy zobaczyć, co się stanie, gdy przyjmiemy, że to nie z góry założona treść dyktuje formę wykresu, ale przeciwnie – patrząc na konkretny egzemplarz liścia, gałązkę jarzębiny czy muszlę ślimaka, zaczynamy się zastanawiać, jakiego rodzaju dane czy zbiory takie kształty mogłyby reprezentować. Skupiamy się głównie na z założenia subiektywnych miękkich danych – biograficznych czy osobistych – osób wykonujących ćwiczenie.

Z waszych warsztatów na Zakolu Wawerskim szczególnie zapadło mi w pamięć zadanie, w którym wykorzystywaliśmy elementy natury jako jednostki miary, sprawdzając w ten sposób, ile źdźbeł trawy odpowiada długości palca, albo mierząc swój wzrost za pomocą znalezionych w zaroślach gałęzi.

To narodziło się z naszego zainteresowania tym, jak w perspektywie historycznej wykształcały się systemy miar i wag. Wiele jednostek miary początkowo opierało się na doświadczeniu fizycznej pracy na świeżym powietrzu – np. na tym, jak dużą powierzchnię pola można obrobić w ciągu jednego dnia lub jak daleko potrafi przejść pracujące zwierzę. Proponując to ćwiczenie, wracamy do podstaw, pokazując, że stosowane przez nas codziennie systemy miar wcale nie są abstrakcyjne i oderwane od rzeczywistości, lecz głęboko osadzone w ciele. A równocześnie mocno obciążone dziedzictwem kolonialnym czy klasowym. Skupiając się na tym, jak ciałem odczuwamy skalę, ciężar albo upływ czasu, zastanawiamy się, czy to jest sposób na wejście w bardziej świadomy kontakt z przyrodą. Pozwala to również przebadać, jak ciało wpływa na różnice w odczuwaniu świata, i prześledzić, jak zmienia się postrzeganie otoczenia, gdy leżymy albo odczuwamy zmęczenie, jak inaczej odbiera to małe dziecko, a jak zupełnie odmiennie osoba z niepełnosprawnością albo ograniczeniem ruchowym.

Maja Demska, Wychodząc od działania 002, CSW, 2017, dzięki uprzejmości artystki

Mam wrażenie, że wykresy albo diagramy w potocznym rozumieniu są postrzegane jako coś pozwalającego przekazywać obiektywne, niepodważalne dane. Czy uważasz, że za ich pomocą można przemawiać też do emocji?

Tak naprawdę̨ diagramy czytamy znacznie bardziej emocjami niż rozumem. Istnieje sporo literatury na temat tego, jak bardzo za pomocą różnych trików graficznych – bawiąc się̨ skalą, zmieniając kolory lub upraszczając coś, co jest skomplikowane – manipuluje się opinią publiczną. To, na ile jesteśmy w stanie dać się nabrać, czytając wykresy, jest kwestią edukacji wizualnej, która w jednych krajach jest lepsza, w innych gorsza, różni się też w zależności od grup wiekowych. Takimi obserwacjami zajmowałam się w czasie pandemii, kiedy mieliśmy do czynienia z prawdziwym wysypem wykresów. Skłoniło mnie to do zastanowienia się nad etyczną odpowiedzialnością używania wykresów, tego, jak bardzo można za ich pomocą sterować społecznymi reakcjami, wywoływać histerię albo spokój w obliczu zagrożenia. Zwracając uwagę na to, jak czytamy wykresy ciałem – np. inaczej reagując na kolor niebieski, a inaczej na czerwony – można uświadomić sobie, że nasze związki z danymi są nacechowane emocjonalnie i afektywnie. Te cechy diagramu wydają mi się szczególnie ciekawe, kiedy pomyślimy o nim jako o narzędziu artystycznym.

W kontekście pandemii pisałaś też o spektaklu diagramów, w którym uczestniczymy w przestrzeniach publicznych, wchodząc w różne interakcje międzyludzkie na co dzień. Jak rozumiesz to zjawisko diagramatyzacji życia publicznego? 

W gruncie rzeczy to nic nowego. Koncepcja panoptikonu Michela Foucaulta jest modelowym przykładem niewidocznego diagramu. To się bardzo uwidoczniło w czasie pandemicznych lockdownów, kiedy zaczęły pojawiać się wytyczne typu „stój w odległości dwóch metrów”. Jak w ogóle zestresowany człowiek może oszacować dwa metry na oko? A jak to robi wirus? Wyklejano wtedy taśmą konkretne ścieżki, którymi można było się poruszać w przestrzeniach publicznych. Gdy pojawiły się tego rodzaju obostrzenia, stało się bardzo namacalne, że sposób, w jaki przekraczamy dany plac, od czegoś zależy – np. pogody, zagęszczenia liczby osób czy normy kulturowej w danym kraju – ale też może zostać odgórnie rozplanowane. Gdy nakreślimy sobie pokonywane w ten sposób trasy, wtedy dosłownie powstaje rysunkowy schemat. To jest rzecz, której od dawna są świadomi architekci i urbaniści. W latach 20. XX wieku Margarete Schütte-Lihotzky zaprojektowała kuchnię frankfurcką – pierwszą modułową kuchnię, która miała skłaniać do poruszania się w sposób pozwalający wykonywać jak najmniej niepotrzebnych ruchów. Tego rodzaju myślenie jest też sprawnie wykorzystywane do organizacji pracy w różnego rodzaju ludzko-robotycznych miejscach pracy, chociażby w magazynach Amazona. Uwidacznianie niematerialnych diagramów – powstających na przecięciu ciała, przestrzeni, architektury oraz systemów organizacji informacji wizualnej – może przydać się do ćwiczenia uważności na to, komu te praktyki właściwie służą. Czy mi jako użytkownikowi, żebym się̨ nie męczył? Czy systemom władzy, żeby łatwiej było śledzić moje ruchy? Czy korporacyjnym gigantom w celu zwiększania produktywności, konsumpcji i obiegu pieniądza? Pod tym względem diagram też bywa bardzo dobrym narzędziem krytycznym w rękach artystów.

Maja Demska, Problemy z hormonami, 2022, dzięki uprzejmości artystki

Czy diagramami posługujesz się także prywatnie, w celu organizowania swojego codziennego trybu życia lub pracy?

Moje myślenie ma charakter diagramatyczny, co wynika przede wszystkim z moich skłonności do odruchowego poszukiwania porządku, zarówno w otoczeniu, jak i w sposobach rozumowania. Diagram daje złudzenie, że wszystko układa się̨ w system. To jest jak z pareidolią, czyli zjawiskiem polegającym na mimowolnym dopatrywaniu się twarzy w miejscach, gdzie ich nie ma, np. w kształtach gniazdek. Takie postrzeganie świata jest w dużej mierze warunkowane przez język, który sam w sobie jest systemem opartym na strukturach diagramatycznych. Uczymy się ortografii, gramatyki oraz budowy zdań za pomocą diagramów. W teorii semiotyki Charlesa Peirce’a to właśnie zdanie jest pierwszym diagramem. Formy wizualizacji wiedzy są dla mnie pojemnym narzędziem artystycznym, bo uważam, że sztuka – tak samo jak diagramy czy wykresy – służy do tego, żeby porządkować sobie świat, znajdować w nim sens. Czasem paradoksalnie osiąga się to za pomocą pewnej manipulacji, gry na emocjach odbiorcy. Bez względu na to, w jakim medium się wypowiadam – czy robię̨ warsztaty, kuratoruję wystawę̨, czy piszę poezję – chcę wykorzystywać to diagramatyczne działanie mojego mózgu do ćwiczenia czujności i uważności, a nie do utwierdzania się̨ w fałszywym rozumowaniu opartym na ciągu przyczynowo-skutkowych procesów.

Jaki jest twój ulubiony kształt wykresu?

Fascynuje mnie to, jakie formy diagramów pojawiają się w memach. Raz na jakiś czas pojawia się szczególnie popularny wzór mema, który może być dopasowywany do wielu tematów. Był moment, w którym prym wiódł kompas polityczny na planie układu osi XY, tabelka good neutral evil, oś czasu w formie palącego się skręta podzielonego na odcinki czy seria zdjęć mężczyzny w kolejnych fazach nakładania makijażu klauna. Ich śmieszność opiera się na tym, że rozumiemy je odruchowo i intuicyjnie, nawet nie myśląc o nich jako o typach diagramów – na zasadzie „o, to jest oś czasu”. Czasem zastanawiam się, czy to, jaka forma diagramowego memu najbardziej chwyta i śmieszy nas w danym momencie, ma związek z aktualnymi zmianami w kulturze, czy raczej jest symptomem takiego mikro vibe shiftu. Dlaczego akurat teraz najbardziej oddziałuje na nas wykres kołowy albo diagram Venna? Mój stosunek do diagramów jest też taki, że łapię różne fascynacje, które przez jakiś mnie interesują. Najbardziej ciekawi mnie ten metapoziom, zauważenie, że to jest rodzaj myślenia i porządkowania rzeczywistości, który nie musi nawet się materializować albo nabierać postaci graficznej, ale jest nierozerwalnie związany z czasami, w których głównym surowcem, z którego budujemy nasze rozumienie świata, są dane.

Maja Demska – artystka, kuratorka, osoba pisząca, autorka tekstów poetyckich i diagramów. Interesują ją afektywne związki z danymi i systemami informacyjnymi. Bada obecność i rolę diagramów oraz innych form wizualizacji w sztuce i literaturze.

Michał Podziewski – absolwent Wydziału Badań Artystycznych i Studiów Kuratorskich na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Współautor wystaw UpComing. Handle with Care (Pałac Czapskich, 2024), Biennale Wisły (2024), Pępek Ziemi (Muzeum Ziemi w Warszawie, 2023). W „NN6T” pisze do działów „Orientuj Się” i „Open Call”.

 

 

Numer specjalny NN6T 158: Raporty. Kultura i wiedza powstał dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.