menu

Kompozycja przestrzeni

Rozmowa z artystką Katarzyną Jarząb

Z Katarzyną Jarząb, artystką wyróżnioną przez NN6T w 9. Edycji Konkursu o Nagrodę Artystyczną Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie, rozmawia Bogna Świątkowska

Katarzyna Jarząb, bez tytułu, akryl na płótnie, 110 x 160 cm, 2019, dzięki uprzejmości artystki

W opisie Pani twórczości czytamy „Obsesyjnie wyrysowuje kratki i linie. Interesują ją pewne zbieżności w procesie komponowania w utworze i w obrazie. Punkt wyjścia stanowi pusta kartka. Odnosi się do pojęcia pola, czyli przestrzeni uporządkowanej, wydzielonej przez kratkę, linię. Zafascynowana powtarzaniem i tym, co z tego może wyniknąć”. Zacznijmy jednak od Pani pracy naukowej, bo bardzo intrygujący jest ten doktorat jedynie wspomniany krótko w biogramie. Czego dotyczy?

Podczas studiów wypracowałam sobie pewną strategię, związaną z pojęciem pola i jak widać, też w swoich pracach zawieram to pole. Chodzi o określoną przestrzeń, teren, wyznaczony obszar działań. Punktem wyjścia jest pusta kartka zeszytu, która służyła mi za powierzchnię uporządkowaną przez kratkę, linie, siatkę. Taki obszar wydzielony. Użycie siatki jest o tyle ważne, że jest ona w swej istocie nie przedstawiająca, antymimetyczna i nienaturalna. Można ją powtarzać i rozszerzać w przestrzeni, o czym też mówi Rosalind E. Krauss w tekście o siatce, w książce „Oryginalność awangardy i inne mity modernistyczne”. Rozwój postępuje nie linearnie, a w różnych kierunkach. Ograniczenie i wyznaczanie pewnych przestrzeni ujawniało się już wcześniej w moich obrazach, a wydzielone fragmenty pojawiały się w sposób nieuświadomiony i intuicyjny. Natomiast jeśli mówić o moim koncepcie doktorskim to on przede wszystkim dotyczy muzyki i teorii muzyki oraz ich relacji wobec sztuk wizualnych. Ponieważ studiuję także muzykologię, staram się uzupełniać tę wiedzę. Ale o co chodzi? O ile wcześniej tylko nawiązywałam do pewnych zagadnień obecnych w komponowaniu muzyki współczesnej, czyli np. odwoływałam się do powtarzalności/repetycji, techniki przesunięcia fazowego i tutaj mam na myśli muzykę Steve’a Reicha; to w moim doktoracie chodzi o bardziej całościowe i problemowe ujęcie – wprowadzenie konkretnych założeń z teorii muzyki współczesnej, w obszar sztuk wizualnych, tj. przenoszenie czy przekładanie całych konstruktów i sposobów komponowania muzyki. Zastanawiam się nad związkami wizualności i muzyki nowej pod kątem czasu i przestrzeni oraz ich ewentualną translacją.
I tutaj niezwykle istotne są dla mnie myśl i postawa włoskiego kompozytora Giacinta Scelsiego, który powiedział coś takiego: „Być kompozytorem oznacza „componere”, dodawać́ jedną rzecz do drugiej. Ja tego nie robię. Do czegoś́ dochodzi się przez negację”[1] , co rodzi pytanie o możliwość czy też niemożliwość wprowadzenia tych samych zagadnień w obszar sztuk wizualnych.

Katarzyna Jarząb, Lack, akryl, kredka na półce LACK, 26 × 30 × 5 cm, 2019, dzięki uprzejmości artystki

Jest to o tyle interesujące, że o on w swojej muzyce zaprzeczył całemu zachodniemu sposobowi komponowania. To znaczy nie „układał” utworu z poszczególnych dźwięków, tylko np. w Quatro Pezzi per orchestra (1959) mamy do czynienia z sytuacją, w której każdy utwór jest oparty praktycznie na jednej wysokości, rozwijane są natomiast inne aspekty. Bogate brzmienie uzyskuje poprzez zmiany barwy, dynamiki, rytmu czy artykulacji. Zakładał dochodzenie do wnętrza dźwięku, jego głębi, budował utwór w oparciu o spektrum dźwięku, co czyni go protoplastą muzyki spektralnej. To z kolei prowadzi do Gerarda Griseya i jego sztandarowego cyklu Les espaces acoustiques (Przestrzenie akustyczne), traktującego w nowatorski sposób kwestie naturalnego rezonansu dźwiękowego w przestrzeni, rozszerzania kolejnych przestrzeni dźwiękowych. Wszystko to oscyluje wokół układania, przestrzeni i czasu.
I tak, przyjmując, że wizualność́ to w pierwszej kolejności układanie w przestrzeni, natomiast muzyka – w czasie – interesują̨ mnie przykłady, gdzie przestrzeń́ bezpośrednio odnosi się do czasu i odwrotnie.
Ważną artystką jest też dla mnie Zorka Wollny. W swoich projektach „gra” właśnie z tymi pojęciami, które pod wieloma względami są na pograniczu, znajdując się w obrębie zagadnień, które są przedmiotem moich badań. Przy czym jej działania site-specific mają charakter społeczny i dotykają natury danego miejsca. Moje rozważania skupiają się wokół konstruktów, sposobów, bardziej stwarzaniu danej sytuacji w przestrzeni, niż „wyciąganiu” jej istoty na wierzch, jak robi to Wollny.
Interesuję się muzyką współczesną. Lubię różne rodzaje muzyki i zawsze ciekawi mnie ona też w kontekście socjologicznym, pod względem właśnie zagadnień z teorii muzyki i analizy muzycznej.

Katarzyna Jarząb, PL coincidence, akryl na płótnie, 110 x 160 cm, 2019, dzięki uprzejmości artystki

Proszę powiedzieć więcej o tym języku wizualnym, który pani przyjęła, żeby prowadzić swoje badania interdyscyplinarne.

Maluję obrazy, ale nie myślę o nich jako pojedynczych obiektach. To znaczy one są dla mnie częścią jakiejś większej całości, większej rozkminy. Wynikają jeden z drugiego i doprowadzają do kolejnego. Bo jest tak, że ja też często wracam, robię krok w tył, żeby zmienić po prostu kierunek. Z tyłu głowy mam też myśl Stockhausena, który powiedział coś takiego, że chciałby komponować wszystko od nowa. Z myślą o tym, żeby wszystko ze sobą móc sobie zestawiać i komponować w jedno wielkie dzieło totalne. Żeby te elementy po prostu do siebie pasowały i były kolejnymi ogniwami jednej tkanki czy materii. I tak samo ja myślę o swoich obrazach, bardziej jako o całości. Czymś, co chciałabym komponować w przestrzeni, ale też rozważanym jako kolejne składniki, etapy w procesie. Na tym mi głównie zależy, nie na pojedynczych obrazach.

Katarzyna Jarząb, bez tytułu, akryl na płótnie, 25 x 18 cm, 2020, dzięki uprzejmości artystki

A teraz w takim razie, wprowadźmy kolejną komplikację, czyli zapytam Panią o wybór samego medium. Płótno i technika malarska to jest dosyć tradycyjna forma działania. Rozumiem, że również sposób wytwarzania tych obrazów jest związany z całością Pani konceptu.

Tak, zgadza się. Mam duży szacunek do takiego solidnego dzieła, które – mówiąc wprost – jest wytwarzane ręcznie; z widocznym warsztatem artysty. Ale też chodzi o sam proces, bo wyrysowując te kratki i linie, stosuję pewien rodzaj mantry, powtarzalności. Jestem osobą raczej nerwową, a przy tej czynności mogę spędzić bardzo dużo czasu. Cały ten mechanizm działania wpisuje się w koncept dochodzenia do esencji poprzez ograniczone środki. No i właśnie repetycję.

Katarzyna Jarząb, Lack, akryl, kredka na półce LACK, 26 × 30 × 5 cm, 2019, dzięki uprzejmości artystki

Aż się prosi, żeby zapytać o to obecne otoczenie zewnętrzne, to znaczy o pracę w czasie głębokiego stanu niepewności wynikającego z tego co się dzieje w świecie poza sztuką. Czy właśnie ta repetytywność, skupienie się na jednym wątku, czy to nie pogłębia się w miarę chaotyczności zewnętrza?

To nie jest dla mnie sytuacja prosta, bo nie odcinam się od rzeczywistości, ale z drugiej strony- i tutaj odrobinę sobie zaprzeczę – te prace to jest taki mój świat, w którym jestem w stanie się zamknąć. Może jest to rodzaj ucieczki, żeby jakoś móc z kolei w tym zewnętrzu funkcjonować. Drobne niuanse ze świata zewnętrznego przenikają do tych prac, bo nie jesteśmy i nie działamy w próżni i jednak ciężko byłoby uniknąć pewnych refleksów czy echa. Ale patrząc na poszczególne obrazy, wydaje mi się, że jest to informacja mniej lub bardziej zaszyfrowana. Udaje mi się więc umknąć, chociaż niekoniecznie naprawdę tak jest. Bardzo interesuje mnie to, do jakiego stopnia można coś przewidzieć, wyliczyć, a na ile to jest działanie intuicji. Te pojęcia po prostu się pojawiają, zachodzą i przenikają.

 

Katarzyna Jarząb, Rainbow, akryl na płótnie, 24 x 18 cm, 2020, dzięki uprzejmości artystki

Katarzyna Jarząb (ur. 1994 r.) – absolwentka Wydziału Malarstwa krakowskiej ASP im. Jana Matejki. W 2019 roku obroniła dyplom w Pracowni prof. A. Bednarczyka; aneks do dyplomu w Pracowni Audiosfery Wydziału Intermediów pod kierunkiem prof. M. Chołoniewskiego. Obecnie doktorantka w dyscyplinie sztuk plastycznych i konserwacji dzieł sztuki na Uniwersytecie Pedagogicznym im. KEN w Krakowie oraz studentka Muzykologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zajmuje się malarstwem, obiektem, instalacją oraz sztuką dźwięku.

[1]  http://glissando.pl/tekst/nie-jestem-kompozytorem-ostatni-wywiad-z-giacinto-scelsim-2/
(dostęp: 1.05.2019)