menu

Notatki z terenu. Fragment

Nagrywanie jest stanem jedynym w swoim rodzaju – pisze w Notatkach z terenu Marcin Dymiter, muzyk i badacz krajobrazów dźwiękowych. Książka, której NN6T patronuje, ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Części Proste, autor zadedykował ją znanym i nieznanym pionierom słuchania i field recordingu.

 

Słuchanie i nagrywanie terenowe (field recording) jest doświadczaniem jedności miejsca i czasu. Nasłuchiwaniem – najpierw za pomocą ucha, a następnie przez mikrofony i słuchawki – tego, co w danym momencie przynosi świat dźwięków. Daleko od miejskiej rzeczywistości, przestrzeni nasyconej technologią i hałasem, tam, gdzie za horyzontem znikają czubki kominów, zmienia się pole nasłuchiwania. Niknie miejska symfonia sygnałów ostrzegawczych, milkną dźwięki stałe. Za miastem wracam do rzeczywistości, w której dźwięk wybrzmiewa.

Mikroskopijne dźwiękowe światy są w nieustannym ruchu. W akustycznym pejzażu, zmieniającym się wraz z porami dnia i nocy, głos każdej żyjącej istoty znajduje czas i przestrzeń na wybrzmienie. To akt wyrażania obecności i komunikowanie się z innymi osobnikami danego zbioru. Poza zasięgiem akustycznego smogu, poza elektroświatem i miejskim dźwiękiem ten odgłos jest wyraźnie słyszalny. Ma moc silnego głosu.

Pozamiejski pejzaż dźwiękowy to emanacja tego, co niekontrolowane przez człowieka. Ludzka ekspansja zmienia, ale i destruuje kolejne obszary świata przyrody. Antropocen stanie się, być może, kluczem do kolejnych humanistycznych dociekań, socjologicznych refleksji i uniwersyteckich wystąpień. Istnieje obawa, że odbędzie się to jednak w oderwaniu od całości i żyjącego organizmu, jaki stanowi planeta.

Balans akustyczny, którego doświadczam, opuszczając tereny zamieszkałe przez ludzi, budzi refleksję nad kondycją najbliższego pola dźwiękowego. Miejskiego audialnego gąszczu. Powrót do miasta zaczyna się od bólu głowy. Przestrzeń się zawęża, a całe segmenty dźwięków wiszą nieustannie w powietrzu. W interwałach szumu samochodów następuje powolne zapadanie się w soniczny zgiełk.

Dźwięk jest ulotny. Mało się o nim mówi, mało się o nim myśli. Praktycznie nie istnieje w przestrzeni edukacji. Jakby był banalnie prosty i nie stanowił istotnego problemu. Ale świat dźwięku jest bardziej skomplikowany.

To coś więcej niż tylko opozycja hałas–cisza. Coś więcej niż tylko muzyka. W postrzeganiu tych relacji występują puste obszary. Dźwiękom odbiera się prawo do bycia immanentną częścią kultury. W wypadku muzyki zapomina się o tym, że posiada ona zdolność komentowania sytuacji społecznej, bywa barometrem zmian. Towarzyszący jej rytm dość często trafnie określa gorączkę czasów.

Może błąd tkwi w lekceważącym stosunku do dźwięków, w oderwaniu „specjalistycznej wiedzy” od pola samej obserwacji. Słuchanie jest doświadczaniem świata. To również ze słuchania płynie wiedza o najbliższym środowisku, o tendencjach, które się rodzą, a które często najpierw można właśnie usłyszeć. W dobie postindustrialnego późnego kapitalizmu słuchanie jest być może jedynym dostępnym człowiekowi demokratycznym narzędziem poznania. Nie zostało opodatkowane.

Cywilizacja już dawno przekroczyła moment, w którym panował względny ład, i skazała mniejsze byty na życie w dolinie Gehenny. Nadprodukcja i nadkonsumpcja stanowią sedno współczesnego porządku i, co istotne, w tym kontekście podmiotowość człowieka wyraża się praktycznie w czystym konsumeryzmie. Świat ma być jak dobrze działające gospodarstwo. Tylko kto weryfikuje kompetencje tymczasowych ekonomów, zarządców i obszarników świata, biorących w jasyr kolejne fenomeny przyrody? Eksploatacja planety stanowi przedłużenie praktyk kolonialnych na świat roślin i żyjących organizmów.

Recordziści

Field recording to zbiór notatek, zapisów z odległych światów. Odległych nie tylko w sensie geograficznym – nagrań z Azji, Afryki czy Oceanii – ale przede wszystkim w sensie mentalnym. Słuchanie może stanowić źródło nowego „kopernikańskiego” przewrotu w odbiorze i rozumieniu świata. Na nic zdadzą się badania, dokumenty, komisje, budżety, granty, jeśli nie wdrożymy się do obserwacji najbliższego świata, tego w skali mikro. A codzienna praktyka słuchania to jeden ze sposobów realizacji tego zadania. Poprzez milczenie i wyłączanie urządzeń. Ograniczanie dźwięków, szumów, hałasów. Czyszczenie uszu i bycie offline. Codzienną refleksję i działanie na rzecz poprawy jakości audiosfery. By nie utknąć w pułapce fake’ów, sponsorowanych prawd i baniek informacyjnych mediów społecznościowych. Pejzaże dźwiękowe nie do końca poddają się kontroli, dźwięki są niewidoczne, swobodne, wolne – i to stanowi największe zagrożenie. Trudno zarządza się czymś tak ulotnym.

Jeśli wierzyć relacjom, Ludwig Koch rozpoczął nagrywanie już jako paroletni chłopiec. Pierwsze nagranie ptasich śpiewów jest datowane na 1889 rok. Ludwig miał wówczas osiem lat. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku, w dobie rozwoju radia i fonografii, wydawał w Niemczech cykl płyt z nagraniami głosów dzikiego lasu. Szczególnie niepokojąco wyglądały okładki płyt z nagraniami śpiewu ptaków. Pisane gotykiem słowo las: der Wald, do dziś wygląda złowieszczo.

Ludwig Koch opuścił Niemcy w czasach, kiedy wolnymi krokami zbliżała się wojna, a faszyzm, antysemityzm i populizm rozpalały głowy niemieckich współobywateli. Znalazł swoje miejsce w Anglii, osiadając w stacji BBC, z którą współpracował do końca życia. Dzieło jego życia to praca audio Songs of Wild Birds, poświęcona aktywności ptaków na wyspach brytyjskich. Nagraniom terenowym towarzyszył tekst. W tabelach pojawiają się nazwy ptaków, miejsce, gdzie występują, oraz pory ich aktywności, okresy lęgowe.

Historia chłopca, który z ciekawości nagrał głosy ptaków, ogrzewa wizją wolności, pochylenia się nad światem innym niż ludzki. Czy dzieciństwo to nie czas fascynacji otoczeniem, wzmożona obserwacja tego, co na wodzie, pod wodą, pod ziemią, wśród roślin? Czysta ciekawość świata. To być może jedno ze źródeł field recordingu.

Zupełnie odmiennie wyglądają losy amerykańskiego twórcy nagrań terenowych Johna Lomaxa. Nagrania powstały w ramach grantu Biblioteki Kongresu, przeznaczonego na badania i utrwalenie zanikających pieśni Ameryki. Grant stwarza model współpracy z instytucjami. Nagrania coś dokumentują, coś udowadniają, stając się materiałem badawczym, źródłowym, naukowym.

Nagrania Lomaxa fascynują do dziś rozmachem projektu sprzed prawie stu lat. Istnieją jednak zarzuty, że Lomax, nagrywając, jednocześnie kreował i wpływał na kształt zapisywanych utworów. Czyżby więc nie była to tylko czysta realizacja? Prawdopodobnie się nie dowiemy, a może wcale nie ma jednoznacznej odpowiedzi? Lomax, oprócz tego, że stał się ojcem amerykańskich nagrań terenowych, być może jest także ojcem rejestrowanej muzyki blues i gospel oraz pieśni pracy. A może stała za tym ekonomia, cena taśmy albo filozofia kapitalizmu dążącego do wydajności i optymalizacji procesu wytwarzania. Może dlatego nagrane bluesy finalnie są trzyminutowymi utworami?

Konstantin Raudive, pochodzący z Łotwy pisarz i intelektualista, sporą część życia poświęcił na opracowanie metody odkrywania głosów zmarłych pośród innych dźwięków zapisanych na taśmie czy płytach. To zjawisko występuje pod zbiorczą nazwą electronic voice phenomena, w skrócie EVP.

Prawdopodobnie pierwszym badaczem EVP był Thomas Edison, który w wywiadach informował o tym, że buduje urządzenie umożliwiające kontakt ze zmarłymi. Uznaje się, że pierwszą osobą, która zarejestrowała na nośniku odgłosy zmarłych, był Attila von Szalay. W dźwiękoszczelnej kabinie za pomocą mikrofonu i magnetofonu zarejestrował dźwięki, których nie było słychać w trakcie nagrania.

EVP bada możliwości rejestracji, a więc EVP to studium nośnika, jego zawartości, z uwzględnieniem dziwnych, niewyjaśnionych dźwięków. Nośnik staje się dowodem istnienia życia po śmierci.

Zabawa chłopca w nagrywanie ptasich odgłosów, rejestracja pieśni Afroamerykanów, które za chwilę mogły zniknąć, oraz próba utrwalenia i interpretacji audialnego dowodu na obecność zmarłych – wszystko to połączone jest przez zapis. Te rzeczywistości rozgrywają się w środowisku wyznaczonym przez magnetofon, taśmę, nagranie. Koncepcja terenu, obecności oraz tematu pozostaje zmienna lub problematyczna. W każdym z tych trzech przypadków teren i podmiot nagrania to inne światy. Ludwig Koch, John Lomax, Konstantin Raudive. Nagranie staje się zapisem momentu z życia zwierząt, dowodem „obecności”, analizą nadprzyrodzonego zjawiska. Fenomeny widzialnego i niewidzialnego świata przez zapis stają się bardziej realne, wiarygodne. Na ile głowica magnetofonu czy sam nośnik – taśma – są w stanie zarejestrować nadprzyrodzone dźwięki? Nie wiem.

Raudive poświęcił sporą część życia, aby opracować metodę nagrań spełniających wymogi dowodu, kryteria naukowości. Zapis stał się więc szeroko pojętą eksploracją, wejściem w zakamarki świata, tajemnice życia i śmierci, próbą znalezienia w sferze audialnej korytarza, dzięki któremu światy mogą się ze sobą komunikować. Czym jest więc gest chłopca wobec gestu intelektualisty czy wizji inżyniera? Jak rozumieć tak odległe motywacje? Łączy je zapis, a właściwie nadzieje lokowane w procesie zapisu. Nagranie staje się wielopoziomową budowlą, miniświatem, z którego można czerpać wiedzę, zagłębiając się w słuchany materiał głębiej i głębiej.

Od pewnego czasu możliwa stała się obserwacja i rejestrowanie dźwięku miłosnych pieśni humbaków, przemieszczania się lodowców, dna głębokich jezior Skandynawii. Hydrofony rejestrują tajemnice podwodnego świata. Gejzery, wulkany, ruchy sejsmiczne Ziemi są słyszalne. Także relacje z kosmosu. Ginące języki świata, znikające pieśni, obrzędy, zaklęcia. Wymierające gatunki ptaków, ssaków, gadów, płazów. Przed zniknięciem wszystko w postaci nagrania trafia do globalnej encyklopedii nagrań. Kolekcja ginących światów stale się poszerza.

Jedna z płyt wydanych przez BBC z nagraniami Ludwiga Kocha nosi tytuł Recollections and Recordings. Na okładce dwa maskonury. Wspomnienia i nagrania. Tytuł wyraża balans. Nagrania są rzeczywiście rodzajem wspomnień. Rejestrując dźwięki świata roślin, zwierząt, miejsc, zapisuje się wspomnienie nagrywającego. Może być niesłyszalne, lecz jest obecne.

Marcin Dymiter, Notatki z terenu, wyd. Części Proste

W stronę etnografii

Jak dalece etnografia bywa skoncentrowana na wzmacnianiu i utrwalaniu relacji i hierarchii, które można obserwować między „badającymi” a „badanymi”? Czy w sytuacji, kiedy bada się rdzenną ludność, zadaje się pytania niewygodne dla władzy? Czy finalnie te metody badawcze nie konstytuowały trwających w różnych częściach świata reżimów i czy można tak zwyczajnie przyjechać i nagrywać w miejscu, gdzie trwa głęboki konflikt, społeczna entropia?

W przestrzeni muzeów i europejskich zbiorów sztuki coraz częściej pojawiają się głosy dotyczące weryfikacji obiektów, ich pochodzenia, może częściowego zwrotu lub oznaczenia i podania informacji, w jaki sposób je pozyskano. Dziedzina nagrań pozostaje nietknięta taką refleksją. Czemu służyły ekspedycje, kolekcje i zbiory audio, utrwalanie pieśni rdzennych społeczności przy jednocześnie trwającym uścisku, dyskryminacji. Kiedy nagranie staje się trofeum? Jak odnieść się do takiej spuścizny? Jakiego rodzaju filtry, zniekształcenia kulturowe, uprzedzenia czy przywilej bycia reprezentantem pierwszego świata predestynowały do tworzenia „wiedzy obiektywnej”? Skąd przekonanie, że tylko pierwszy świat robił i robi to właściwie?

Dostępność do prostego sprzętu, rekorderów, mikrofonów, uwalnia i demokratyzuje na nowo społeczności. Mikrospołeczności rozsiane po całym świecie nagrywają swoje języki, ich brzmienie, historię i pieśni. Nie potrzebują do tego żadnego wysłannika innego kraju. Nie muszą mieć mentora. Lokalne biblioteki dźwiękowe w dużym stopniu istnieją dzięki dostępnej technologii. Wskutek dyskryminacyjnej polityki i prześladowań giną języki, kultury, giną mikroświaty, znikają kolejne soundscape’y. Te kolekcje staną się w przyszłości niezwykle ważne. Nagrania przekazują prawdę i brzmienie słów. Stwarzają perspektywy kontynuacji i trwania.

Książka ukazała się w marcu 2021 nakładem wydawnictwa Części Proste
Zamów: https://sklep.beczmiana.pl/


Marcin Dymiter
– muzyk, autor instalacji dźwiękowych, słuchowisk radiowych, muzyki do filmów i spektakli teatralnych, wystaw i przestrzeni publicznych; producent muzyczny; popularyzator wiedzy o współczesnych zjawiskach muzycznych i dźwiękowych. Ważnym polem jego zainteresowań jest krajobraz dźwiękowy (soundscape) i nagrania terenowe (field recording). Gra w projektach emiter, niski szum, ZEMITER oraz innych, efemerycznych formacjach. Wcześniej członek zespołów Ewa Braun, Mapa, Mordy. Jako niezależny kurator związany między innymi z festiwalami Wydźwięki/Resonances (Galeria El, Elbląg) i Control Room (Gdańsk). Wspólnie z Marcinem Barskim jest współtwórcą Instytutu Pejzażu Dźwiękowego oraz pomysłodawcą i kuratorem projektu Polish Soundscapes, pierwszej polskiej wystawy prezentującej zjawisko field recordingu. Autor cyklu nagrań Field Notes. Zbiór mikroesejów Notatki z terenu (wyd. Części Proste, 2021) jest jego debiutem książkowym.