menu

Opadły maseczki, czyli sztuka zostawania w domu

Zapanowało nam międzykrólewie, to znaczy, że niby nie ma korony, a jednak jest. Jeden powie: pandemia się skończyła, inny, że normalnie też wcale nie jest. Chcecie wychodzić, OK. A jeśli nie, to jest kilka sposobów na to, jak z klasą zostać w domu. Porad udziela słynny amerykański ekspert Alex H. Pole.

 

Nie organizujmy wystaw

Chyba wszyscy już zrozumieli, że wystawy to przeżytek. Weźmy za przykład wystawy w skali międzynarodowej. Najpierw trzeba to wszystko przewieźć z kraju do kraju, a to jest problem. Potem to trzeba ustawić mocą pracowników, na których nie ma pieniędzy. Co gorsze, trzeba to pokazać w instytucji, do której nie można wpuszczać publiczności, bo zakazano jej wychodzić z domu. Jakie na to rozwiązanie? Zdelegalizować wystawy! Chociaż popularna wśród kuratorów teoria głosi, że wirus nie zna się na sztuce i nie chodzi do galerii.

 

Nie wygłaszajmy swoich poglądów publicznie

Wychodzenie na ulicę i manifestowanie poglądów to przeżytek numer dwa, a dodatkowo naruszenie porządku i ładu, na który wszyscy przystaliśmy. Jak pandemia była jeszcze na serio, to z domu się wychodziło się po papier toaletowy, drożdże i artykuły plastyczne, żeby nimi opisać swój wewnętrzny świat. A dlaczego wewnętrzny? Bo jak mówią eksperci tego sektora, pewne rzeczy w naszej kulturze są tabu, i to jest piękne and I think is beatiful. Zamiast mówić wszystkim, co nam się wydaje, lepiej posiedzieć w domu. „Czilera, totalna utopia” – jak mówią memy i w ogóle żyć.nie.u.mie.ra.ć

Stworzyć sobie sobowtóra

Podobno sowieccy dygnitarze wysokiego szczebla mieli taką oto metodę na radzenie sobie z trudnymi sytuacjami publicznymi. Na wiece podwyższonego ryzyka wysyłali sobowtóry, tak zwane matrioszki. Może nie jest to najlepszy wzorzec radzenia sobie ze wszelkimi problemami społecznymi, ale na trudne czasy zarazy można by je przysposobić. Jeśli taki sobowtór by się nie znalazł, sami możecie udawać kogoś, kim nie jesteście. Na wernisażach przedstawiajcie się jako projektant mody z Nowego Jorku, który przyjechał tu, by sprawdzić styl notabli.

 

Przeczytaj coś od początku do końca

Proponuję, zamiast wychodzenia z domu, ponowne przerobienie kanonu lektur szkolnych. Zacznijmy od czegoś krótkiego: Janko Muzykant – piękna opowieść o chłopie ciemiężonym przez pana. Potem Krzyżacy (7 godzin słuchania według serwisu Storytel), Lalka (35 godzin według tego samego serwisu) i weekendzik adios! W pustyni i w puszczy można sobie ewentualnie odpuścić. Mam też alternatywę dla tych, którzy czytać nie lubią: przesłuchanie wszystkich „numerów 1” Listy Przebojów Trójki, kończąc na tym, który miał być czwarty, ale był pierwszy.

 

Nagraj swój hot16challange

elo, konie, alek znów coś truje
masz już całość, dziurę w niej znajduje
jestem krytyk, mam ze wszystkim problem
ściągaj obraz, zaraz ci go podrę
robić sztukę to są fanaberie
lepiej zrób se dziś od sztuki ferie
patrzę wkoło, wszyscy pichcą w garach
stara mara i twoja gitara.

Przekazuję dochód z tego tekstu
na artystów, co nie mają fleksu
klopsu, sianka ani opierunku
sztuka w Polsce, woła „ej! ratunku”!
dajcie ZUSik, pan minister, please,
bo na farbki grosza nie ma w kiesie
coś tam taniej, a co inne drożej
ja wam mówię, będzie tylko gorzej.

Nominacje
#wixapol
#dj bogna’sw
#grzegorzpiatekmc
#zespółmazowsze
#redakcjamagazynuszum

Alek Hudzik

(ur. 1989) pisze o sztuce na FB i o kulturze w „News-weeku”. Czasem też do innych gazet. Z NN6T związany od numeru 61, czyli od wielu, wielu lat.